/0289409.djvu

			Hr 2@9a. Dnia 19 października. 
Wtorek. 
Dnia 7 09) października 1886 r. 
CENA KURJERA: 
Warunki prenumeraty Kurjera 
TYarszatctkiego (wraz z codzien- 
Eem bezpłatnem wydaniem po- 
rarmem) podane są w nagłówka 
numeru wieczornego. 
Oddzielna przedpłata na jedno 
tylko wydanie Kurjera. Warszaw- 
liega iiizyjiuuwau) być nia 
może. 
Numer pojedyńczy wieczorny 
kop. 5, poranny w dnie powsae- 
] dnie kop. 3, poranny w niedzie- 
e 
' święta ko p. 5- 
Wychodzi i rozsyła się dwa razy dziennie na Warszawę na prowincję. W niedzielo i święta 
uroczyste wychodzi tylko rano, w poniedziałki i dni poświąteczne tylko wieczorem. 
ROK SZEŚĆDZIESIĄTY SZÓSTY. 
Ogłoszenia i prenumeratę przyjmuje kantor Kurjera Warszawskiego codziennie od godziny 8-ej rano do 8-ej 
wieczorem, w niedziele i święta od godziny 10-ej rano do 1-ej w południe. 
CENA OGŁO^^.i 
Reklamy: za jeden wiersz 
pierwszy raz 25 kop., każdy na- 
itępny raz 20 kop. 
Nekrologja: za jeden wiersz 
15 kop. 
Zwyczajne i małe ogłosze- 
ni aw nmneraoh porannych, z w św- 
iątkiem niedzielnych i świątecz- 
nych, zamieszczane nie będą. 
Ogłoszenia do Kurjera przyj- 
mujetakże Biuro Ogłoszeń Raj &U- 
mana i Frendlera, ulica Sena- 
torska nr 18. 
Sobota: Jana Kapistrana. 
Niedziela: lana Kantego i Raf. A . 
Poniedziałek: Kryspa i Kryspiana. 
Wtorek: Ewarysta Pap. Mecz. 
Dzié: Piotra z AJ kant ary W. 
Środa; Przen. iw. Woje, i Ireny P. 
Czwartek: Urazuti Panny. 
Piętek: Kordali P. M. i Alfonsa B. 
Wschód słońca o godzinie 
Zachód 
Dłngośd dnia godsia 
Ubyło 
„ 
„ 
6 minut 26. 
5, 
5. 
10„39. 
6„4. 
Wschód księżyca o godzinie 9 minut 44 w. 
Zachód 
„ 
„11 
„ 
52 r. 
Wysokość wody na Wiśle stóp 0 cali 7 
Dziś o godzinie 4-ej rano ciepła 8 
9 
Tt. 
Med&lzcja^ 
Adtuimisłrucja 
i Hwltarnla: 
plac Teatralny 
nr 9.— 'Telefon 
MedaTtcji 
nr 
Telefon 
JLdmlnlstr. 
lit 
> 
hm&na słowiańskie: 
Dzié Ziemowita bł.; jutro Budzi > 
ilawy. 
Nab&ietistwa: W kościele św. Antoniego pray ulicy 
Senatorskiej o gods. 10 ej zrana wotywa ku częi éw. 
Prołr* z Aikantary; w kościele Św. Franciszka Serafi- 
ckiego przy ulicy Zakroczymskiej o godz. 10-ej zrana 
wotywa kn czci Św. Antoniego Padewskiego. 
Zgromadzenia: 
Posiedzenie kliniczne członków To- 
warzystw* lekarskiego. (Lokal Towarzystwa— godz. 
(P/a wieczorem.) 
Wystawy. Wystawa nasion. (Muzeum przemysłu i rol- 
Bietwa na Krak. - Przedm. 
— 
od godziny 10 ej rano do 
4-ej po pol.)— Wyst. dzieł sztuki ornamentacyjnej i re- 
produkcyjnej. (Mniejsza sak Resursy oby watelskiej—od 
godsł. 10-ej zrana do 5-ej po poł.) — Wystawa Towa- 
rzystwa zachęty sztuk pięknych, Krakowskie-Przed- 
mieście nr. 15 (od godz. 10-ej rano do 6-ej wieczór.) 
— 
Wystawa obrazów A. Krywulta. (Hotel Europejski— 
codziennie od godz. 9-ej rano do 6-ej wieczorem.) 
Teatrai Wielki: dziś „Mefistofolea"; jutro „Crizella" 
(2-gi akt) i „Coppelja" (1 szy i 3-ciakt)-,—Rozmaito- 
ści: dziś „Właściciel kuźnic"; jutro „Osaczony";—Ma- 
ły (przy ulicy Daniłowiczowskiej): dziś „Wojna podczas 
pokoju"; jutro „Wielki dzwon". 
(Godz. 
wieczorem.) 
Ogród zoologiczny, 
ulica Bagatela. Otwarty codzien- 
nie od godainy 10-ej rano do wieczora. 
Z wystawy sztuki 
dckorncjj Mo-reprotlukfyj tiej, 
II. 
Próżno szukamy po wystawie rysunków w rodzaju 
tych, jakie okazał p, J. Kryński z zakresu sztuki 
stosowanej. Może rysunki tego artysty niepodobają 
się temu i owemu, jako szkice rzucane często od nie- 
chcenia, w każdym razie mówią one o zrozumieniu 
przedmiotu, znajomości stylu i uiniejętnem jego sto- 
sowaniu. A to już jest wielu, bardzo wiele, czego 
przeciętnie nie posiadają nasi rzeźbiarze, sztukato- 
rzy i rękodzielnicy. Nie można nigdy zapominać o 
tem, żo znajomość stylu, rozumienie jego ducha, jest 
podwaliną do komponowania dzieł tak. czystej, jak 
i stosowanoj sztuki; inaczej motywa estetyczne wyj- 
dą jako rzeczy silą wiązane ze sobą, a kompozycja 
nie posiądzie przymiotów samoistnej twórczości. Le- 
pianka, lepianka tylko zostanie. 
Podnoszę tu rysunki i działalność p. Kryńskiego, 
aby tym sposobem zwrócić uwagę naszych rysowni- 
ków i malarek na naturę sztuki stosowanej i kierun- 
ki, wjakichby mogli swój ta/eut zużytkowywaó. 
Piękne są kwiaty i motylki, przyjemnie je malować, 
nie powiem jednak, aby praca i talent zostawały do 
dyspozycji człowieka, jedynie dla jego przyjemności; 
ciężkie i twarde warunki życia, kto wie, czy nie po- 
winny mieć najpoważniejszego uwzględnienia. 
Gdyby zamiast setek kwiatów i sielanek malowa- 
nych na porcelanie, wystawa ukazała nam pięknie 
rysowaną kratę dla ślusarza, oryginalny szkic na 
mebel, wzory dla tapicera, tkacza, "jakiś samodziel- 
ny pomysł z zakresu gąlanterji, introligatorstwa itd. 
itd., gdyby nasi rysownicy i rysowniezki ujawnili 
pracę tego kierunku, cieszyłbym się mocno, bo ob- 
jaw podobny świadczyłby o poważnym poglądzie 
na potrzeby życia i o uniiejętnem kierowaniu talen- 
tów artystycznego pokroju. 
Owa wszechstronność rysownicza i malarska za- 
powiadałaby siłę wytwórczą nową, a tyle potrzebną 
' tlla naszych rękodzieł i przemysłu, jednocześnie zaś 
rozwijając samodzielność piacowników i pracowni- 
czek, wskazałaby im różne drogi wiodące do dobre- 
go kawałka chleba i pożytecznego stanowiska w spo- 
łeczeństwie. 
Niedość uprawiać stereotypowo daną pracę, ale 
ją bezy^amnkowo stwarzać potrzeba, a jeżeli gdzie, 
to u nas niezawodnie zasada taka powinna przewo- 
dniczyć życiu. 
Oczywista, że rezultaty podobne zdobywa tylko 
inicjatywa, pomysłowość, o którą u nas tak trudno 
w życiu a na wystawie naszej niesłychanie mało. 
W kierunku inicjatywy ujawniamy specjalne leni- 
stwo i to na każdem polu działalności. 
Niepocieszająuy wcale ten objaw stwierdzamy i 
na naszej wystawie. Homeopatycznie tu wszystkie- 
go, z wyjątkiem malarstwa na porcelanie. Zatem 
filiżanki, talerze, patery, półmiski i parę obrazków, 
przedstawiają wyłączną specjalność malarek na- 
szych, emancypujących się na polu pracy. 
Zanim przyjdziemy do ogólnego wniosku o tym 
działa wystawy, zobaczmy pierwej szczegóły. 
Więc p. Irena Kosmowska przedstawia nam tale- 
rze, parawan atlasowy i stolik,—wszystko to malo- 
wane dobrze, eh<łć w kolorycie nie zawsze szczęśli- 
we, jak np. całość malowideł stolika. A, ten stolik 
irytuje nas nawet. Widzimy na nim cztery grupy 
ze świata dziecięcego, rozwinięte na tlach krajobra- 
zu — każda z nich jest całością, — wszystkie je- 
dnak nie tworzą kompozycji, są rzucone przypadko- 
wo, jak liście spadłe na ziemię. 
Gdyby owe grupy rozwijały się np. w zwojach 
arabesek, wiązałyby sie Yi całość estetyczną, nie ra- 
ziłyby przymusem. Malowidło to, jako kompozy- 
eja, jako całość, chybione kompletnie, — znajdują- 
cy się obok stolik p. Karoliny Szmurłówny jest bez- 
porównania lepszym, a nawet najlepszym z jej eks- 
pozycji. Garnitur do kawy posiada słabo malowa- 
ne, bez modulacji, jak rozlane, figurki i drobne kwia- 
ty. Talerze ze scenami a la Kossak i Brandt w po- 
mysłach dobrze wybrane, ale w kolorycie nieznośne, 
pstre, bez poczucia natury. W naturze nie ma o- 
strych piam, przejścia tonów łagodne. 
liysunek 
często zły, — główka dzieciaka spadłego ze scho- 
dów, w scenie malowanej na paterze, wygląda jak 
utrącona i uchem przylepiona do karku. 
Takież same wady, tylko w wyższym stopniu, wi- 
dzimy w malowidle Kazimiery Urbańskiej. Kościu- 
szko ma nos nielitościwie skrzywiony, koń rysowa- 
ny źle, koloryt plamisty ostry, w ogóle brak obser- 
wacji natury, na którą daleko więcej uwagi zwraca 
p. Marja Głowacka. Jej malowidła na talerzach są 
wdzięczne, kolor czerwony kwiatu na paterze zao- 
stro tonowany. Więcej wprawy a p.Głowacka mo- 
że być dobrą malarką kwiatów. N;eledwie to sa- 
mo powiemy o malowidłach kwiatowych na porce- 
lanie p. Wiktorii Aleksandrowicz. Liście niewy- 
modelowane, tony nikłe, wskutek czego całość zlewa 
się w masę zieloną, bez życia. Za to figuryezne ma- 
lowidła na paterach fajansowych bardzo dobre, choć 
może sj oaób matowania nie właściwy. Grube rzu- 
canie farb na tego rodzaju przedmiotach niewła- 
ściwe. 
Kwiaty na paterach nie bardzo udały się p. Elli 
Williamson, ale obrazki: „Babunia", „Narzeczona" 
i „Połów" wyszły szczęśliwie. Ostatnie zwłaszcza 
przypominają dobre tego rodzaju francuskie utwoiy. 
Koloryt szczęśliwy, cijpły, tony delikatne, tylko Ka- 
pidynek w „Połowie" wypadł źle. Wygląda on jak 
gąbka wsparta na czterech szparagach. Uważamy 
to za przeoczenie malarki, czego nie przyznamy 
wcale p. Lachnerowi. Jego para dzieciaków na tle 
czarnem wygląda jak brukowana z kamieni farbko- 
wanych. W tym wypadku barokizm wypadł ko- 
micznie. 
„Przed balem" p. Dawida Modensteina 
jest obrazkiem dobrym, w rodzaju miniatury. Figu- 
ra zasztywna. 
Malowidła p. Józefy Rodziewicz, jak „Romeo : 
Julja", albo „Sielanka" sprawiają przyjemne wra- 
żenie; ostatnie w kolorycie i tonach lepsze od pier- 
wszego. Również i sceny myśliwskie p. Bronisławy 
Malinowskiej i obrazki z życia dzieci i zwierząt p. 
Zofji Klukowskiej wykonane dosyć szczęśliwie i 
z poczuciem natury. 
Żałujemy bardzo, że p. Alfonsa Kanigowska lek- 
ceważy rysunek; gdyby inaczej było, jej „Dama 
z owieczkami" nie miałaby nogi wyrwanej w bio- 
drach. Kalectwo to sprawiło, że nasza pasterka 
wygląda jakby gubiła nogę lub zamiast niej posia- 
dała szczudło modelowane. Druga jejmość z ptasz- 
kami nie wiemy czy siedzi, czy się kurczy pod wpły- 
wom boleści żołądka. 
4 Szkoda, gdyż te sceny a la Boueher malowane są 
nader udatnie, koloryt ich ciepły, delikatny, wogóle 
bardzo zręcznie wykonane. Pani Kanigowska umie 
malować, lecz rysować nie potrafi, lub możo nie chce. 
Niektóro malowidła na porcelanie p. J. Miniew- 
Bkiej, jak np. portret Żółkowskiego i liście nad ga- 
blotką są wielce udatne; scena z łódką w kolorycie 
ehroma; porcelana stołowa niezbyt szczęśliwa. Za- 
wsze gablota p. Miaiewskiej jest dla nas ważną, bo 
przedstawia fabryczne zastosowanie pracy naszych 
malarek, a więc krok w kierunku realnym posta- 
wiony. Dzisiaj próby te nie zawsze wytrzymują 
krytykę, ale jutro, ale przyszłość, jest przed niemi. 
Prace p. Jadwigi Gersonówny i p. Bronisławy Po- 
świkowej uważamy za czysto amatorskie. Jedna 
i druga malarka traktują rzeczy serjo, studjują na- 
turę i przyznać należy, zdobycze obserwacyj przed- 
stawiają świotnie. Kwiaty np. obu tych pań są jak- 
by żywcem przenoszone na papier. Zaleta to ogro- 
mna, której tylko powinszować możemy autorkom. 
Każda rzecz wystudjowana tutaj. 
Kwiaciarka p. Gersonównej, może pretensjonalna, 
za wiele powykrzywiana, z tem wszystkiem doskona- 
le wykonana. Twarz dziewczyny wiejskiej nietyle 
szczęśliwa, cień od nosa za ostry posiada. 
W ogóle obie te panie przedstawiają dobrą szkołę. 
Kiedy już mowa o dekoracji malarskiej,* należy 
się przyjazna wzmianka i p. Janowi Fiedlerowi. Je- 
go rodzaj grotesku w etylu Ludwika XV-go, wyko- 
nany dobrze i pomyślany konsekwentnie w szczegó- 
łach, ma się rozumieć, o ile samodzielnie rzucony. 
I heljoininjatury p. ELi uwidoczniają postęp—nie 
samodzielność to wprawdzie twórcza, zawsze przyje- 
mna dla oka. 
Rysunki artystyczne pp. Franciszka Tepy i Feli- 
ksa Brnszewskiego, dawno zjednały sobie poważne 
stanowisko, więc znajdujące się na wystawie tylko 
je potwierdzają przyjemnie. Tyle pracy i obserwa- 
cji natury jak tutaj, rzadko się spotyka w rysunkach 
naszych artystów. 
W rzędzio reprodukcji drzeworytniczej p. Józef 
Holewiński rej wiedzie. Taka dziewczyna ze Szwarj- 
waluu lub którakolwiek z dam i główek ciętych 
przez naszego artystę, przypominają najprzedniejszej 
czasy sztycbarstwa. Wszystko tu wystudjowane i 
wydobyte z ogromną siłą i poczuciem natury. For- 
my miękkie, delikatne. 
Panowie Józef Łoskoczyński i Bronisław Pac 
prezentują dobrze drzeworytnictwo, pewna jednakżo 
ostrość cięży na ich dziełach. 
„Chrystus w bożnicy" p. Andrzeja Zajkowskiego 
jest dziełem drzeworytniczem ciętem śmiało, zama- 
szyście, tylko nie zawsze czystem w touach, jak i 
„Litwinka" p. Adolfa Wiśniewskiego. 
W ogóie biorąc drzeworytnictwo nasze, widnieje 
w nieni postęp ogromny; jestem pewny, że przy co- 
kolwiek lepszych warunkach może ono walczyć o 
lepsze z francuskiem i augieiskieui. Dotąd juz zro- 
biono wiele. 
Litografie p. Fajansa miałyby ta rację bytu, gdy- 
by były współczesne. Tak jednakże nie jest, repro- 
dukcje to staro i nadto nieszczęśliwe. Zakład p. Fa- 
jansa mógł nas lepszemi reprodukcjami obdarzyć. 
Lepiej pojął zadanie p. Kasprzykiewicz, jego o- 
leodruk z Sobieskim oznacza postęp i wcale szczę- 
śliwo wywiązanie się z zadania, przy naszych cia- 
snych warunkach*
		

/0289410.djvu

			3 
KUR JER WARSZAWSKI.- Dnia 19 października 1886 r. 
Zdaje mi eię, żeśmy już rozpatrzyli wszystkie 
przedmioty znajdujące się na wystawie; mala ich 
jiczba, ale sądzę dostateczna do wyprowadzenia o- 
gólnego wniosku, rzucającego światło na tego ro- 
dzaju działalność naszą. 
Jak widzimy tedy, wystawa nasza obesłaną zo- 
istala słabo, nie winimy przecież nikogo; ubóstwo jej 
io ściowe jiochodzi pewno z niezrozumienia przez pu- 
bliczność zadania samej ekspozycji. Przyszłość nie- 
zawodnie naprawi błąd, powetuje straty. 
Pod względem jakościowym nie ma wyboru i do- 
bór nie zawsze szczęśliwy, widać przecież wiele pra- 
cy i usiłowań, a zjawisko takie zawsze pożądanem 
będzie, zwłaszcza jeżeli zostanie umiejętnie skiero- 
wanem. 
Tu jednak leży poważne ale. 
Gdy prace pp. Kryńskiego, Belowa, Dobrowol- 
skiego, Niewiedzielskiego (przez pomyłkę nazwane- 
go w poprzednim artykule Niedzwiedzkim), Stadni- 
ckiego i Fiedlera przedstawiają więcej lub mniej 
szczęśliwe traktowanie sztuki stosowanej, przeciwnie 
o cafym zastępie malarek nie możemy tego powie- 
dzieć. W pracach ich widnieje jednostronność, a- 
matorstwo, a nie dążenie do uczynienia zadość real- 
nym potrzebom naszego życia. 
Życie codzienno nie samej porcelany potrzebuje, 
zużywa ono tysiące drobnostek, cacek, sprzęcików 
przeć ńotów galanterji, które bezwarunkowo wziąć 
należy w rachubę, jeżeli praca ma przynieść rezulta- 
ty realne i stać się pomostem do sztuki czystej, 
ó czeniś podobnem zapomniały zupełnie nasze ma- 
larki i cierpią na tem ich dzieła. 
Patrząc na owe malowidła na porcelanie, nia nad- 
to bardzo udatne, przychodzimy do przekonania, że 
ich autorki przedstawiają doskonały materjał na 
pracownice pożyteczna 'dla chleba i sztuki stosowa- 
nej, lecz tylko materjat, którym dopiero trzeba umie- 
jętnie pokierować, użyć go właściwie. 
' Dalej w malowidłach na porcelanie, oniemal i w 
całości wystawy, nie znajdujemy samoistnej kom- 
pozycji; naśladownictwo, przypadkowość, szablon, 
oto charakterystyka ekspozycji. 
Roznmiemy trudność komponowania wzorów, or- 
namentów, sprzętów i obrazów, lecz jednocześnie 
uznajemy ich konieczność. Jak bez samodzielności 
nie ma sztuki czystej, tak bez niej nie będzie i stoso- 
wanej sztuki, którą zdobyć musimy, jeżeli nie chce- 
my kapitulować z przyszłości. 
Mam przekonanie, że właśnie dzięki bierności i 
przypadkowemu, dorywczemu łapaniu wzorów i mo- 
tywów, że dzięki tym zjawiskom, ani kompozycja, 
ani ornamentyka przedmiotów wystawowych nie 
śniła nawet o rzeczach rodzimej natury. 
Wykreśliwszy talerzyki p. Szmurłównej i dwa lub 
trzy przedmioty inne, wystawa nie zdradzi narodo- 
wości; kosmopolityzm, eklektyzm, stanowi jej cha 
rakterystykę. 
Nasza ziemia i ludzie mają swoją typowość fizy- 
czną i moralną, godziłoby sję przeto, aby i praca 
nasza podlegała wpływowi ich ducha, co wytworzy 
zarazem indywidualny charakter jej przejawów. 
I sztuka i pracą były i pozostaną zawsze narodo- 
wemi; tylko nieznajomość rzeczy lub doktrynerstwo 
może im tego przymiotu odmawiać. 
F. K . Martynowski 
fóii"." . 
gt 
. 
. s^^^gmTHM 
WIADOMOŚCI BIEŻĄCE. 
= 
Senat rządzący wyjaśnił w tych dniach, iż 
sprawy tyczące sie zamieszkiwania pod cudzem na- 
zwiskiem i za cudzemi dokumentami, wyłączają się 
z zakresu kompetencji sądów pokoju, a należeć bę- 
dą do sądów okręgowych. 
= 
Dotychczas było w zwyczaju, iż instytucje 
rządowe, tak sądowe, jak i administracyjne, otrzy- 
mawszy od (Boby prywatnej prośbę w sprawie nie 
wchodzącej w zakres ich kompetencji, odsyłały ta- 
kową za pośrodnictwem policji osobie podpisanej. 
Obecnie w sferach wyższych powstał projekt, aby 
instytucje rządowe obowiązane były źle skierowane 
prośby i podania zwracać na właściwą drogę i prze- 
płać według przeznaczenia. Środek ten jest szcze- 
gólnie ważny dla osób umiej obeznanych z zakre- 
sem kompe encji różnych instytucyj. 
x= Ministerjum komunikacyj wydało rozporządze- 
nie, iżby tymoaasowa administracja robót około re- 
gulacji brzegów Wisły pozostawała pod bezpośre- 
dniem zwierzchnictwem naczelnika warszawskiego 
okręgu komunikacyj. 
= 
Fet, wied. donoszą, iż z powodu licznych kra- 
dzieży koni, popełnianych przez koczujących cyga- 
nów, postanowiono wzbronić im rozkładania się 
obozem w miejscowościach zaludnionych. Jedno- 
cześnie projektuje się, aby od roku przyszłego poli- 
cja miała prawo bez wyroku sądowego nissczyć sza- 
try cygańskie, budowane podczas koczowania, a sa- 
mych cyganów odsyłać do miejsca zamieszkania, na 
równi z żebrakami. Ministerjum sprawiedliwości 
przygotowało już w tej sprawie odpowiedni projekt, 
który wkrótce zostanie przedstawiony radzie pań- 
stwa. 
= 
W ministerjum oświaty powstał projekt, aby 
w gimnazjach żeńskich ograniczyć udział nauczycie- 
lek tylko do czterech klas niższych. 
= 
Wydatki kwaterunkowe w Warszawie na rok 
przyszł/ obliczono zostały na sumę rs. 501,313 
kop. 86. 
= 
Zapis nowo wstępujących praktykantów han- 
dlowych do szkoły nietiziełno-handlowej odbywaé 
się będzie w dniach 19-ym, 2O-ym, 21-ym, 22-im, 
27-ym, 28-ym i 29-ym b. m,, od god. 5—7 -ej wieczo- 
rem. Zapis uczniów dawnych będzie się odbywał w 
dniach 25-ym i 26-ym, od godziny 5—S-ej wieczo- 
rem. Lekcje kursów niedzielnych rozpoczną się 
dnia 7-go listopada, wieczornych zaś dnia 9-go t. m. 
= 
W dniu wczorajszym, wobec gremium profeso- 
rów wydziału prawnego, bronili swych rozpraw na 
stopień kandydata praw następujący wychowańcy 
uniwersytetu warszawskiego: Daniel Flaum (na te- 
mat o spadkobraniu beztestamentowem), Kazimierz 
Kuksz (o służobnościach podług prawa rzymskiego), 
Adam Zylberłast (o władzy ojcowskiej patria pote- 
stas) i A. 6. Kleinerman (o opiece podług prawa o- 
bowiązującego u nas i prawodawstw obcych). Opo- 
nowali z urzędu prof. Holewiński i Dydyński. Żą- 
dany tytuł wszystkim współubiegającym się przy- 
znany został. 
Lekarz Antoni Wnukowski mianowany został 
nadetatowym lekarzem m. Warszawy. 
= 
Z literatury. 
* Wyszedł z druku drugi zeszyt „Hodowli zwie- 
rząt" dra Karola Graffa, wydawanej nakładom re- 
dakcji Gazety rolniczej. 
Zoszyt ten zawiera hodowlę owiec, oraz hodowlę 
koni, treśoiwie, lecz bardzo jasno i umiejętnie wy- 
łożoną. 
Niebawem także ma się ukazać z druku, również 
nakładem Gazety rolniczej wydawany „Zarząd go- 
spodarski", napisany przez p. Karola Filipowicza. 
= 
Z teatru i muzy Ki. 
* W jutrzejszym większym wieczorze Towarzy- 
stwa muzycznego przyjmie udział panna Marja Ła- 
zarewiczówna, pianistka, która wykona „Warjacje" 
Szuberta, „Krakowiak" Paderewskiego, „Barfcarol- 
lę" Rubinsteina, oraz „Rapsodję nr. 4" Liszta. 
Panna Szczepkowska odśpiewa modlitwę z „Gio- 
condy" Pcnchiellego, oraz pieśń Komorowskiego. 
P. Franciszek Cieślewski zaśpiewa „Do Chloe" 
Mozarta, oraz „Jaskółeczkę" Moniuszki. 
P. Tomaszewski, amator, zadeklamuje „Kapelusz 
swatem" Duchińskiej. 
Wystąpią także chóry z „Wieczorem letnim" A. 
Rutkowskiego oraz orkiestra Towarzystwa, która 
odegra Dwa „Tańce hiszpańskie" Moszkowskiego, 
polonez z „Dziewczęcia z chaty" oraz ^Menuet" Mo- 
zarta. 
— 
Z Towarzystwa dobroczynności. 
Na wczorajszem posiedzeniu wydziału dochodów 
niestałych Towarzystwa dobroczynności zajmowa- 
no się urządzeniem kiermaszu w grudniu r. b. 
Postanowiono też skorzystać z pozwolenia na urzą- 
dzenie zabawy z tombolą, która odbędzie się joszcze 
przed kiermaszem. 
a= Kasy groszowe. 
Celem nadzoru, aby kasy groszowe prowadzone 
były w zastosowaniu się do wydanych instrukcyj, 
warszawskie Towarzystwo dobroczynności ustano- 
wiło przy nich delegatów z grona członków. 
Każdy delegat obowiązany będzie dopełnić rewizji 
kasy, oraz być obecny w kasie w czasie odbywania 
czynności i w razie nieobecności wymaganych przez 
instrukcję trzech członków, ma prawo przyjmowanie 
wniosków zawiesić, a dozwolić tylko na uskutecz- 
nianie wypłat. 
Delegowani rozpoczęli czynnośoi z dniem 17-ym 
b. m., a po upływie trzech miesięcy złożyć mają 
sprawozdanie, oraz wyrazić opinję co do obecnie 
praktykowanej manipulacji i co do zwinięcia lub re- 
organizacji każdej kasy. 
— 
Narady chmielarskie. 
Wbrew przewidywaniu, narady climielarzy, urzą- 
dzone przez Towarzystwo przemysłu i handlu, w 
duiu wczorajszym ostatecznie się zakończyły. 
Uczestnicy wyrazili tylko życzenie, ażeby podobna 
konferencja odbyć się mogła za rok. 
Słyszeliśmy, iż zalecane do dyskusji kwestje, de- 
legacja traktowała dość ogólnikowo, unikając moty- 
wowania swych postulatów. 
Referat komisji zapewne ulegnie w zarządzie to- 
warzystwa znacznym poprawkom. 
= 
Stenograf|a dla kobiet. 
W jednem z pism znajdujemy ogłoszenie o zamie- 
rzonym przez pana J. wykładzie stenografii, wyłą- 
cznie dla kobiet. 
Ogłaszający nie tłumaczy powodu niezrozumiałej 
dla nas wyłączności. 
= 
Ze sportu. 
Siódmego dnia dodatkowych gonitw jesiennych 
w Moskwie współudział stajen polskich był nader 
słabym. 
W gonitwie dwulatków uczestniczyło siedm koni, 
w ich liczbie „Annuncjata" p. T . Dorożyńskiego, któ- 
ra przyszła trzecią i „Milda" Ign. hr. Ledóehow- 
skiego. 
llurdle race rs. 300 rozstrzygał się pomiędzy dwo- 
ma końmi chowu p. L. Grabowskiego i „Maryna 
Mniszchówna" łatwo pokonała „Szczęsnego" pod p. 
St. Wotowskim. 
W następnym dniu przypadało dziewięć gonitw. 
Great attraclion stanowił wyścig pięciowiorstowy, 
ponioważ według oświadczenia swego właściciela p. 
L. Grabowskiego, „Fine Mouche" po raz ostatni, a 
sześćdziesiąty drugi z rzędu w swej czteroletniej 
wyścigowej karjerze miała wstąpić w szranki. 
Tym razem faworytka publiczności nie zadała so- 
bie żadnego trudu z dwoma przeciwnikami i popro- 
wadziwszy wyścig od drugiej wiorsty, wygrała go 
zwykłym kuntrem w min. 6 i sek. 49, biorąc rs. 
1,477; zatem całkowita wygrana tej fenomenalnej 
klaczy wynosi niesłychaną u nas sumę około 84,000 
rubli. 
Wielki jesienny handicap rs. 943 wygrała jaknaj- 
łatwiej, pochodząca z tejże stajni „Madame de Cos- 
sé"; natomiast „Kordecki" nie zdradzał najmniejszej 
ochoty do walki w wyścigu koni trzyletnich; zrazu 
prowadząc gonitwę, później znacznie pozostał w ty- 
le i „Good Boy" Tow. Turfowego święcił łatwe zwy- 
cięstwo. 
Wyścigów koni dwuletnich było dwa. 
W pierwszym, półtora wiorstowym, musiał „Het* 
man" Aug. hr. Potockiego uleds przed „Udaczą" 
braci Iłowajskich i zadowolnić się drugą nagrodą 
rs. 201; to samo miejsce z nagrodą rs, 109 było przy- 
sądzone w handicapie „Mildzie" I. hr, Ledóchowskia- 
go, która niosła najwyższą wagę. 
Tego ostatniego sportsmena „Theodozja", jeżdżo- 
na przez p. St. Worowskiego, była trzecią w wyści- 
gu panów, których ośmiu stawiło się u startu. 
= 
Brak miejsca. 
Podróżujący koleją nadwiślańską uskarżają się 
na brak miejsca, szczególniej w pociągach towaro- 
wo-osobowych, idących nocną porą z Kowla do 
Warszawy. 
Pociągi te łączą się na stacji Iwangród z pocią- 
gami kolei dąbrowskiej, a źe składają się z bardzo 
szczupłej liczby wagonów, przybytek więc stu i wię- 
cej pasażerów wywołuje reklamacje i niezadowole- 
nie tak już jadących, jakoteż przybywających do 
pociągu. 
Wprawdzie często się zdarza napotkać przedziały 
wagonów pozamykane, leci na to nio ma rady; na 
interpelację konduktor odpowiada: „przedział zaję- 
ty" i dosyć. 
Byłoby pożądanem dodawanie w Iwangrodzie pe- 
wnej liczby wagonów dla przybywających pasa- 
żerów. 
= 
Dla przyszłości. 
Przyjętą jest rzeczą cieszyć się u nas każdym bo- 
dajby najdrobniejszym objawem budzącego się ży- 
cia na polu przemysłu, choćby w nim nie było nio 
więcej nad czysto spekulacyjny pomysł przedsię- 
biorcy. 
Nierównnie więcej rzetelnego powodu do radości 
dać więc powinien fakt taki, jak ten, który doszedł 
do naszej wiadomości i o którym mówić chcemy. 
Jeden ze znanych tutejszych zegarmistrzów, cio- 
szący się opinją zdolnego w swoim zawodzie praco- 
wnika B', chcąc dać początek fabrykacji zegarków 
w kraju naszym, wysłał przygotowanego już odpo- 
wiednio syna swojego dla dalszego kształcenia się 
w zawodzie zegarmistrzowskim do Genewy, zaleca- 
jąc mu specjalnie obznajmić się jakdokladniej z fa- 
brykacją wszystkich części zegarków, tak iżby po 
powrocie do kraju mógł u nas zaszczepić tę galąż 
przemysłu i produkować zegarki, za któro od naa 
corocznie znaczne sumy wychodzą za granicę. 
Oprócz tego, praktyczny zegarmistrz chce otwo* 
rzyć bardzo odpowiednie dla kobiet pole pracy w 
w swoim zawodzie, a pierwszą jego uczennicą jest 
własna jego córka. 
Zegarmistrzowstwo jest fachem zupełnie dla ko- 
, 
biot odpowiednim, nie ma wiec wątpliwości, że 
wkrótce wiele kobiet będzie w niem szukało pracy i 
chleba. 
— 
Zaraza drobiu. 
Od dni kilku w Warszawie pomiędzy drobiem u-
		

/0289411.djvu

			xsr zoua 
jB.xrK.ma WARSZAWSKI,-Dnia 19 października 1886 f. 
9 
kazała się zaraźliwa choroba, która z nadzwyczajną 
ezybkościłj niszczy setki kur, kaczek, gołębi i t. p. 
Choroba ta, z widoczneroi epidemicznemi oznaka- 
mi, najwięcej grasuje na ulicach podokopowych, jak 
Łuckiej, Grzybowskiej, Ogrodowej i innych, gdzie 
miejscami w ciągu jednej nocy po kilkadziesiąt 
sztuk wyzdychało. 
— 
Modny kolor. 
Najmodniejszym kolorem 
na zbliżający się sezon 
zimowy, wedle zapewnienia paryskich pism specjal- 
nych, będzie liljowy. 
Barwa ta ma być zarówno używaną na materje 
do sukien, jak kapeluszy i wachlarzy, a nawet balo- 
wego obówia... 
Fabryki francuskie są zajęte przygotowywaniem 
liljowcgo koloru pluszów, aksamitów, jedwabiów i 
wełny. 
Ani wątpić, że i na ulicach Warszawy niezadługo 
Ujrzymy mnóstwo strojów tego koloru. 
= 
Ostatnia moda. 
W dniu wczorajszym zwraeali na ulicach miasta 
powszechną uwagę dwaj młodzieńcy, oryginalnie u- 
brani. 
Mieli oni nadzwyczaj wysokie kapelusze-cylin- 
dry, ale tak wysokie, jakich jeszcze dotąd nie wi- 
dziano. 
Brzegi dna cylindrów wyłożone były jaskrawą ma- 
ierją. 
Paltoty krojem angielskich surdutów, były pias- 
kowego koloru, a nadto olbrzymie, w formie koron- 
kowego żabotu, krawaty, oraz buty kroju łyżwowe- 
go dopełniały całości ekscentrycznego stroju. 
Jest to podobno ostatnia najświeższa moda, przy- 
wieziona z nad Sekwany. 
Dopóki się jeunak nie opatrzy, czyni wNoŹenio ja- 
kiejś maskarady. 
e= W sprawie porządku. 
Mieszkańcy ulicy Srebrne) zasyłają za naszem 
pośrednictwem prośbę o porządek, do zarządu stacji 
towarowej kolei wiedeńskiej. 
Z powodu braku odpowiedniej liczby stróżów na 
placu, gdzie się odbywa wyładowywanie węgla ka- 
miennego, pozostaje niesprzątnięty miał, który uno- 
szony wiatrem dostaje się aż do mieszkań. 
Staranniejsze uprzątanie miału położyłoby tamę 
temu nieporządkowi. 
= 
Skrupulatność niemiecka. 
Znana historja owej brakującej kopiejki, 
z po- 
wodu czego zapisano całe akta, a kilku ludzi zmi- 
trężyło sporo czasu, znów się powtórzyła, ale z fcni- 
gami. 
Kasa dyrekcji kolei erfurckiej znalazła 
w kon- 
troli dług 51 fenigów, należnych kasie naszej kolei 
wiedeńskiej. 
Zamiast się wstrzymać z uregulowaniem drobne- 
go rachunku do pory, w której się nagromadzi wię- 
ksza kwota lnb nastąpi kompensata, gdyż obie ko- 
leje pozostają w ciągłych stosunkach, postanowiono 
dług bezzwłocznie spłacić. 
Kwota 51 fenigów została wysłaną w liście opa- 
trzonym trzema grubemi lakowemi pieczątkami, 
wprost do kasy głównej kolei wiedeńskiej. 
Porto w Erfurcie opłacone uczyniło 90 fenigów, a 
tu jeszcze dopłacono 25 kop., 
czyli kolej wiedeń- 
ska zyskała 1-go feniga, a niemcy stracili blisko 
markę nadaremnie. 
Ale rachunek został ur egulowany. 
= 
Niezwykłe zaręczyny. 
Przed kilkoma dniami we wsi O., 
nieopodal od 
Warszawy, odbywały się uroczyste zaręczyny syna 
p, %*, właściciela folwarku, 20-letniogo młodzieńca, 
z wiejską, dziewczyną, liczącą 15 lat wieku, a córką 
miejscowego kolonisty M. 
łiyła to rzeczywiście niezwykła uroczystość, w 
której uczestniczyli sąsiedzi, oraz wiele osób przy- 
byłych z Warszawy. 
Niepowszednie to małżeństwo panicza z wiejską 
dziewuchą wypływa z układu rodziców. 
Pan *** z powodu ogólnej stagnacji, jaka dotyka 
wszystkich ziemian, ujrzał się zagrożonym wywła- 
szczeniem z majątku, będącego w rękach rodziny 
już od kilku pokoleń. 
Kolonista M. podał dziedzicowi pomocną rękę i 
zapobiegł subhaście folwarku, zapłaciwszy 8000 rs. 
długu. 
Wdzięczny p. %* postanowił ratować wioskę dla 
syna przez małżeństwo z córką M., jedynaczką! 
Kolonista przystał na ten układ, oświadczając, że 
do owych 8000 rs. dopłaci jeszcze tytułem posagu 
12,000 rs. 
Młody *#*> odbywający jeszcze studja naukowe 
w pewnej szkole rolniczej, w zupełności zgodził się 
na to małżeństwo, a dziewczyna również przyjęła 
projekt zaślubienia „panicza". 
Tymczasowo wige dla utrwalenia wzajemnego 
układu, odbyły się zaręczyny, na które sproszono 
wiole gości. 
Zaręczeni bezzwłocznie się rozjechali, gdyż pa- 
nicz powrócił do swoich studjów, a dziewczynę, dość 
rozwiniętą, ze sporym zasobem wiadomości elemen- 
tarnych, oddano na pensję. 
Ślub młodej pary ma się odbyć dopiero za trzy 
lata. 
= 
Podróż obłąkanego. 
Przed dwoma tygodniami Michał Stałowski, cze- 
ladnik stolarski, wyszedłszy z domu, zniknął bez 
wieści. 
Poszukiwania zaniepokojonej rodziny okazały 
się daremnemi i obawiano się jakiegoś smutnego 
wypadku, gdyż St. zdradzał nienormalny stan u- 
mysłu. 
Tymczasem w dniu wczorajszym otrzymano wia- 
domość, iź Stałowski, jako obłąkany, został przez 
policję ujęty na ulicach miasta Lwowa. 
Jakim sposobem czeladnik, posiadając zaledwie 
kilkanaście kopiejek i chory na umyśle, dostał się 
tak daleko?—pozostaje rzeczywiście niewytłumaczo- 
ną zagadką. 
— 
Aresztowanie. 
Przedonegdaj aresztowano ra dworcu kolejowym 
w Krakowie znanego oszusta, Nuchima Ejsena, któ- 
ry między innemi dopuścił się wielu łotrostw i w na- 
szem mieście. 
Ejsen miał przyprawny zarost, zmieniony kolor 
włosów, a jednak zosta! poznany. 
Przy ujętym znaleziono około 15,000 rs. w goto- 
wiżnie. 
Ponieważ Ejsen poprzednio dopuścił się wielu o- 
sznstw w Galicji, więc tam będzie sądzony, a dopie- 
ro w następstwie może zostać wydany tutejszym 
władzom. 
Oszust przez pewien czas był wspólnikiem kanto- 
ru wymiany w Warszawie i załapał kilkanaście o 
sób, deponujących u niego papiery wartościowe. 
= 
Po niedzieli. 
I 
Znowu nadesłano nam opis całego szeregu bójek i zajść, \ 
które w nocy po święcie i następnie w poniedziałek zda- 
rzają się w różnych punktach miasta, najczęściej pod wpły - 
wem trunku. 
Oprócz zbrodniczego zamachu, którego ofiarą padł Wat- 
man na Grzybowie, o czem wspominaliśmy we wczoraj- 
szym Kurjerze, na Tamce pod lirem 23 im spełniono mor- 
derstwo. 
Robotnik Józef Sadowa, pokłóciwszy się po pijanemu z 
towarzyszem swym Michałem Pępkiewiczem, został przez 
tegoż zraniouy nożem w piersi i głowę. 
Sadowę w stanie bezprzytomnym odwieziono do szpitala 
na Smolną. 
Życiu jego grozi niebezpieczeństwo. 
Pępkiewicz, który na razie zbiegł, został później odszu- 
kany i osadzony w areszcie do decyzji sędziego śledczpsro. 
W szynku pod nrem 1-ym na Przechodniej Gabryel Że- 
berko, również po pijanemu, zranił niebezpiecznie nożem w 
głowę Michała Krawczyńskiego, kt;5ry został odwieziony do 
szpitala. 
W bramie domu pod nrem 7-ym na Piekarskiej odbyła 
się krwawa scena pomiędzy Michałem Kasprzyckim, stróżem, 
a jego żoną Barbarą. 
Pijany stróż zranił dwukrotnie małżonkę w głowę tak 
ciężko, iż życiu jej grozi niebezpieczeństwo. 
Na Podwalu Ryfka Wejsenbergowa poparzyła ukropem 
Itę Izraéłiwiczową. 
Na Twardej stróże dwóch sąsiednich domów pokłóciwszy 
się o granicę zamiatania, wszczęli bójkę, którą policja 
przerwała w samym początku. 
Zastąpiły jednak małżonków ich żony, które rzuciły się 
ku sobie, a Marjanna Szczęśniakowa zraniła przeciwniczkę 
swoją Józefę Ślifirską dwukrotnie w głowę i w rękę. 
Na'rogu Łuckiej i Wroniej trzej pijani robotnicy fabry- 
' czni wszczęli kłótnię, a następnie bójkę. 
Policjant Jan Ćwiek, usiłował bijących się rozpędzić, 
lecz jeden z awanturników Antoni Ksig^ycki wyrwał mu 
szablę i tą pokaleczył przeciwników. 
Niebezpiecznego pijaka obezwładniono po długim oporze 
i odprowadzono do aresztu. 
= 
Kradzieże. 
Zamieszkałej pod nr. 20 na Mostowej pani M. Pietruszyńskiej 
skradziono w przejściu z Brackiej na Żurawią portmonetkę 
zawierającą 370 rs. w gntówco. — \*od nrem 9-ym na Smol- 
nej u J. Kolasińskiego spełniono kradzież garderoby na su- 
mę 200 rs. — Z mieszkauia p. Briucbowa, członka izby są- 
dowej, pod nrem 84-ym na Chmielnej skradziono różne 
przedmioty. —W wagonie tramwajowym na placu Teatral- 
nym p. Pr. Rówieńskiemu wyciągnięto z kieszeni portmo- 
netkę z kilkudziesięciu rublami.— Podobnież w tramwaju p. 
Szulimowskiermi wyciągnięto złoty zegarek wartości 100 
rs.— W alejach Jerozolimskich pod nrem 8-ym u p. M. Ro- 
manowskiej skradziono klejnoty, złoty zegarek i książkę do 
nabożeństwa. —Na Nowo-Wielkiej pod nrem 13-ym odbito 
piwnicę, z l{t.óre.j złodzieje zabrali rozmaite artykuły spo- 
żywcze*. —Na Smoczej pou nrem 9-ym z mieszkania Szpit- 
bauiua skradziono srebra wartości* 205 rs. — Na Ogrodowej 
pod nrem 55-ym u Pordlinga, na Nowo-Wiejskiej poonreiu 
9-ym u Grodzkiej i na Dzielnej pod nrem 29-ym u Sniego- 
ckego spełniono kradzieże rozmaitych przedmiotów. 
= 
Złodziej z łupem. 
W tych dniach ujęto znanego złodzieja pobytowego, przy 
którym znalezione zostały łyżki srebrne, klejnoty i złoty 
zegarek. 
Złodziej przy badaniu odmówił wszelkich wyjaśnień co 
do źródła posiadania powyższych przedmiotów. 
Pożądauem więc jest zgłoszenie się poszkodowanych do 
biura wydziału śledczego. 
Odbiór skradzionych przedmiotów może nastąpić po do- 
kładnem udowodnieniu własności 
= 
Wystrzały. 
Nocy wczorajszej na Wolskiej około domu nr. 10 nsly* 
szano kilka wystrzałów rewolwerowych. 
Sprawcę alarmu, bez żadnego powodu strzelającego R. 
Edelmana, pociągnięto do odpowiedzialności sądowej. 
= 
Przejechanie. 
Na Wierzbowej wóz roboczy przejechał Pawła Szyba- 
jewa. 
Poniósł on dotkliwe obrażenia. 
= 
Podrzucenie. 
Nocy wczorajszej na Karowej poa nogi policjanta jakai 
kobieta podrzuciła zawiniątko. 
Był to koszyk z kilkodniowem niemowlęciem płci męskiej. 
Za uciekającą puszczono się w pogoń, która jednak była 
daremną. 
Podrzutka odesłano do szpitala Dzieciątka Jezus 
= 
Ogień. 
Wczoraj około 9-ej i pół wieczorem, w sklepie szewc* 
Pilisza na placu Teatralnym nr. 11, zapaliły się od pło- 
mienia gazowego ramy wystawowej szafki z obówiem. 
Topornicy z oddziału ratuszowego ogień szybko ugasili. 
!2 sądó 
"W- 
Dwumęstwb. 
Losy Agnieszki Lisowskiej, v. Aleksandry Pi szczuli owej, 
oskarżonej o dwumęstwo (o której pisaliśmy w nrze 2?,0a), 
zdecydowane zostały w dniu wczorajszym przez izbę są- 
dową. 
Lisowska wyszła po raz pierwszy za mąż za Jana Wój- 
cika w r. 1863-im; następnie opuściła go* i wyjechała do 
Cesarstwa. W siedm lat dopiero spotkano ją pod Często- 
chową pod nazwiskiem Fiszczukowej. 
Pociągnięta do odpowiedzialności tłómaczyła się tem, że 
maż jej był w powstaniu i była pewną jego śmierci. 
Sąd okręgowy zastosował do niej karę pozbawienia szcze- 
gólnych praw i przywilejów i zamknięcia w wieży przez 
3 łata. 
Izba sądowa zmodyfikowała ten wyrok i skazała ją na 8 
miesięcy wieży bez pozbawienia praw. 
Po przeczytaniu wyroku Lisowska opuściła salę, dzięku- 
jąc sądowi, że ją „tak uczciwie osądził". 
KW 
' 
WSKAZÓWKI PRAKTYCZNE, 
Trzy sposoby niszczenia bez bólu nowotworów 
skór- 
nych, zwanych pospolicie brodawkami 
czy kurzajkaun. 
Do domowych środków zaradczych, jakie już podawa- 
liśmy kiedyś na tem miejscu w odnośnej materji, t'ołą- 
czamy nowe trzy przepisy, bardzo łatwe do zaapliko- 
wania, a według świadectwa osób wiarogodnycli, w 
działaniu swojem bardzo skuteczne. Pierwszy z tych 
przepisów nie wymaga żadnych przedwstępnych zacho- 
dów. Bierze się grubą skórkę słoniny, a podsmarzy- 
wszy takową wyciska się zeń sok na brodawki. Te o- 
statnie dobrze powinny nim nasiąknąć. Zrobić to co- 
dziennie wieczorem przed udaniem się na spoczynek. 
Powtarzać operację z rzędu przez kilka dni. Narosty 
schodzą drobnemi łuskami lub obracają się potrochu w 
biały proszek. Drugi przepis: zagotować rośliny my- 
dlenicy. W otrzymanym ilekokcie, dostatecznie wypa- 
rowanym, maczać narosty trzy razy dziennie. Moczyć 
za każdym razem od dwóch do trzech minut; odwar po- 
winien być, o ile tylko można, najgorętszym. 
I nako- 
niec stosownie do trzeciego i ostatniego przepisu, niy- 
dlenicę można zastąpić sproszkowanym korzeniem rośli- 
ny marzanki. Przyrządza się odwar jak poprzednio i 
zastosowywa go się w tenże sam sposób. 
— 
Złożono w redakcji Kurjera warszawskiego: 
Na wpisy dla niezamożnych uczniów. 
Za złożoną książkę przez p. Ćwierczakiewiczową rs. 2, 
Markus Levy rs. 25, S. S. rs. 3, A. Marcin rs. 2, Stefanek 
S. rs. 1 kop. 60, L. Kunicki rs. 5, J. H. kop. 50. 
— 
Potrącona z pensji pracowników fabryki galanterji 
metalowej z ulicy Ordynackiej wartość zniszczonego narzę- 
dzia rs. 3 kop. 25, z dodaniem od fabryki 75 kop., 
razem 
rs. 4, składa się na wpis dla uczniów. 
BTEKIOŁOG 
JA. 
f Ś. p. Emilja z Chłusowiezów Nestorowicz, po dłu- 
gich i ciężkich cierpieniach, przeżywszy lat 37, zakończyła 
życie w Siedlcach dnia 17-go października 1886 roku. Stro- 
skany mąż z synami zaprasza krewnych, przyjaciół i życzli- 
wych na pogrzeb odbyć się mający w dniu 20-ym paździer- 
nika, to jest we środę, o godzinie 2-ej po południu ze 
stacji Praga drogi żelaznej warszawsko-terespolskiej na 
cmentarz powązkowski. 
2—1258 
f Ś. p. Prakseda z Podczaskich 1-go ślubu Tymieniecka 
a 2-go Kijeńska, wdowa, po długiej chorobie, opatrzona 
św. sakramentami, w dniu 16-ym października 1886 r. za- 
kończyła życie o'godz. 12-ej w południe, przeżywszy lat 96. 
Stroskana córka, synowie, synowe, wnuki i prawnuki zaprasza- 
ją krewnych, przyjaciół i znajomych na żałobne nabożeństwo 
odbyć się mające we wtorek, to jest dnia 19-go paździer- 
nika r. b ., o godzinie 11-ej zrana, w kościele Przemienie- 
nia Pańskiego (po-kapucyńskim) przy ulicy Miodowej, a 
następnie ua wyprowadzenie zwłok z tegoż kościoła o godzi- 
nie 3-ej i pół po południu na cmentarz powązkowski. 2-3587 
f Dnia 17-go października r. b . zmarł po długiej i cięż- 
kiej chorobie ś. p. Alfons Czapski, urzędnik rządu guber. 
Stroskana żona zaprasza na wyprowadzenie iwłok w dal u
		

/0289412.djvu

			4 
KURJER WARbZA WSK.L —Oma a9 pazdziernitta lttbb u 
Nr 289d 
2 i-y.n b. ra., to jest we środę z kościoła św. Krzyża, o go- 
dzinie 3-ej po południa. 
2—3583— 
f W dniu 20-ym października r. b., to jest we środę, 
jako w rocznicę śmierci ś. p. Leokadii z Olszewskich Mi- 
cińslriej, o godzinie 10-ej zrana odbędzie się żałobne na- 
bożeństwo w kościele św. Józefa Oblubieńca (po-karmelickim) 
na Ki-ikowskiem-Przedmieścia, na które pozostałe córki za- 
praszają. 
—3565 
V Dnia 20-go października, to jest we środę, jako w ro- 
cznicę śmierci ś. p . Macieja Strzemiecsnego, b. radcy b. 
dyrekcji nbezpieczeń, odprawioną będzie msza święta w ko- 
rcifle Nar. dzenia Najśw. Marji Panny na Lesznie, o godzi- 
nie IS-oj zrana, na którą zaprasza się życzliwych. 
— 3577 
y Za duszę ś. p. Jadwigi z hr. Badcnich lir. Siadai- 
ckiej, zfl:arłej dnia 12-go października 1886 r. w dobrach 
Odinolicc, odprawione będą mszo święte dnia 19-go paź- 
dziernika r'b., to jest we wtorek, o godzinie 10-ej i pół 
zrana, w kościele św. Krzyża, na które zaprasza się kre- 
wny. h, przyjaciół i znajomych. 
2—3569— 
-j - D .iia 20 go października r. b ., to jest we środę, od'oę- 
zie się msza żałobna, w kościele św. Jana w kaplicy Pana 
J. - zusn, o godzinie SO-ej zrana, za dnszę ś. p. Roclia 
Frekcr, na którą pozostała wdowa zaprasza. 
2—3560 
\v szystkim żyszlir/ym, którzy raczyli uczestniczyć 
przy wyprowa|dzeniu zwłok ojca naszego b. p. Edwarda 
SilŁieriijaiia, na miejsce wiecznego spoczynku, składa szcze- 
re podziękowanie. —Rodzina. 
—3586— 
„KURJERA WARSZAWSKIEGO". 
Wiedeń 
18 go października. 
— 
(Od naszego 
korespondenta). Dowiaduję się z najpewniejszego 
źródła, źe amerykanin Mackay w Paryżu pożyczył 
rządowi bułgarskiemu dziesięć miljonów fr. bez ża- 
dnego zabezpieczenia. 
Wiedeń 18 go października. — 
Dzisiaj został 
tutaj urzędownie stwierdzony pierwszy wypadek 
cholery. 
W iedeń 18-go października. — 
Umarł tutaj na 
cholerę szef biura kolei państwowych, powróciwszy 
z Budapesztu. 
Merlin 18-go października. — 
Sprawa zmiany 
ustawy o następstwie tronu w Bawarji, jest przed- 
miotem poufnych obrad, które toczą się w urzędzie 
kancleis,iim. 
Merlin 18-go października. — Zecerzy wielkich 
drukarń w Elberfeldzie, Barmeu, Akwizgranie, Bonn, 
iJiiimen, Monasteize i kilkunastu mniejszych mia- 
stach urządzi.i zmowę. Minister wojny odkomende- 
rował zecerów wojskowych do pełnienia czynności. 
Jbondyn 
18-go października. 
— 
Na fundusz, 
zbierany celem uczczenia jubileuszu królowej, nade- 
słały koloujs uustralskie 40,000, Kanada 20,000 f. 
szteilingów. Fundusz cały ma wyuosić 350,000 fun- 
tów. 
Merlin 
18 go października. 
— 
W arsenale w 
Spandawie obchodzono uroczyście produkcję stoty 
tocznego karabinu magazynowego. Trzy arsenały 
w E,furcie, Gdańsku i Spandawie pracują dniem i 
nocą nad wykończeniem karabinów tego systemu, 
będącego przerobieniem systemu Mausera, z przy- 
rządem automatycznym do nabijania po każdym 
wystrzale. Cztery korpusy rozlokowane na granicy 
zachodniej, otrzymały już nową broń. Spaudawa 
dostarcza dziennie stu sztuk. 
JLomlyn 
18 go października. — Most osadzo 
ny został w więzieniu Blackvellsland. Nosi ubiór 
skazańca i przeznaczony został do wiercenia dziur 
w blachach żelaznych. 
(Ajencja północna.) 
Wiedeń 18-go października.— Przybyły tutaj 
w sobotę z iiudapesztu szef biura kolei państwowej, 
dr. Schmidt, zachorował na cholerę i następującej 
nocy umarł. 
JLondyn 
18-go października. — Lord Salisbury 
wczoraj w.eczore^ powołany został do Balinoraiu, 
do królowej. 
JSelgrad 
18 go października. - Sesja skupczy- 
ny zgromadziła się wczoraj w Niszu. Partja rządo- 
wa liczy głosów 114, opozycja 47. W liczbie 114 
deputowanych rządowych, jest 74 wybranych; reszta 
należy do kategorji nianowanych przez króla. Z 
przedstawicieli ciała dyplomatycznego nikt nie był 
obecnym na otwaroiu. Klub radykalny domaga się 
W drukarni Kuriera 
Warszawt/aego. 
uznania nieważności wyborów uzupelniająoych, po- 
nieważ rozpisane zostały wbrew konstytucji. 
Muszczuk 
18-go października.—Według wia- 
domości z Sofji, położenie rzeczy jest tam obecnie 
mniej napięte, Rząd bułgarski zamierza wejść w 
porozumienie z Rosją. Dobrze usposobieni członko 
kowie ministerjum, szczególniej Naczewicz i Stoiłow, 
poczyniwszy skrajnym żywiołom ustępstwa w spra- 
wie wyboró v, nastają obecnie na to, ażeby rząd 
wstąpił ua drogę koncesyj w stosunkach z Rosją. 
Hsurdźetvo 
18-go października. — Zapewnia- 
ją, iż wielkie zgromadzenie narodowe bułgarskie 
otwartem /ostanie w Tyrnowie dnia 15-go paździer- 
nika (st. st.) Położenie rządu nie jest jednak do- 
brem, okazuje się bowiem zupełny brak pieniędzy. 
Zaczynają się objawiać rezultity objazdu barona 
Kaulbarsa. Stronnicy Rosji przybierają śmielszą 
postawę. Krążą pogłoski, iż w wielu miejscowo- 
ściach Bułgarji mogą każdej minuty wybuchnąć 
groźne nieporządki, skierowane przeciw rządowi. 
4 
Telegramy handlowe, 
Merlin 18 go października (po południu). 
Usposobienie nieco lepsze i dla rubli przyjaźniej- 
sze, o ile się zdaje z powodu ustępstw, do jakich oka- 
zuje się skłonnym rząd bułgarski. W każdym razie 
gotówka mniej jest łatwą i dyskonto prywatne pod- 
niosło się do 3% — gdy bankowe doszło do 3 
l 
/2 
0 
/0. 
Wartości spekulacyjne mocniej — akcje kredytowe 
o 4 marki wyżej notowano. Wartości bankowe bez 
zmiany — słabo i bez obrotów, kolejowe również 
nieco słabiej. Na polu rent obcych usposobienie dla 
rosyjskich nieco mocniejsze — kursą o drobnostkę 
wyższe. Również wyżej nieco rubli. Żyto w towa- 
rze gotowym o 1.25, na dostawę o 75 f. niżej noto- 
wano. 
Berlin 18-go października /notowanie urzędowe giełdy). 
Akcje kredytowe . 457. — 
Listy zast. ser. I-ej 60 20 
Weksle na Lou. krótk. — .— 
, 
„ 
v y> długot. 
—.— 
Zyto w tow. gotow. 124. — 
Bil. ban, ros. w tr. nat. 193. — 
Weksle na Warszawę 192.65 
Wek. na Peters, krótk. 192.20 
Wek. na Peters, dług. 191.30 
Bil. ban. ros. na dost. 192 90 
Wschodnia poż. II euL 58.70 Żyto na jesień 
129.25 
Petersburg 18-go października. 
WeksleuaLondyn , . . . , 
. 
. 
22"/it 
Pożyczka premjowa I-ej emisji.... 239 
„ 
„ 
II-ej emisji ... 222 
Półimperjały 
865 
Zgodnie z przewidywaniami, kurs rubli na giełdzie ber- 
lińskiej podniósł się nieco, a mianowicie w tranzakcjach 
kasowych o 40, w końcomiesięcznych o 65 f. Jak wiemy, 
giełda warszawska uprzedzona o dążności zwyżkowej, ob- 
niżyła pokaźnie też kursą walut obcych i znajduje się 
znów z notowaniami swemi na równi z Berlinem. Spodzie- 
wać się więc można na dziś rozpoczęcia czynności przy uspo- 
sobieniu zniżkowem, a jeżeli, jak to jest prawdopodobnem, 
szacowania będą korzystniejsze — kursą walut obcych ob- 
niżą się w dalszym ciągu. Notowania sobotnie były: 192.60, 
192.25, 453, i:5.25, 130. 
__ 
J. Wl 
Gdańsk 15-go października. 
Pszenica cena najwyższa krajowa , 
. 
. 
7.20 
„ 
„ 
regulacyjna bieżąca ...... 
6.85 
„ 
„ 
na dost. wiosenną. 
7.22'/j 
Żyto cena najwyższa za polskie 
4.50 
r 
t regulacyjna 
450 
„ 
j, na dostawę wiosenną 
4.75 
Jęezm/eń browarny 
—.— 
„ 
na paszę 
. 
—.— 
Groch do jedzenia 
—.— 
, 
na paszę 
—.— 
drogi żelaznej 
98—104, ordy - 
CSK7 ZBOŻA 
dnia 18 października 1886 r. na stacji „Praga' 
warszawsko-terespolskiej. 
Pszenica wyborowa 106—109, średnia 
naryjna 90—96. 
Żyto: wyborowe 78 — 79, średnie 75 — 77, ordynaryi- 
ne 
. 
Jęczmień: wyborowy 83—88, średni 74—80, ordynaryj- 
ny 
. 
Owies: wyborowy 82—88, średni 70 — 78, ordvnaryiny 
65-68. 
" 
Gryka: 71 — 79. Groch. - 80 —100. Kasza jaglana wy- 
Dorowa 90—100. 
Ii. Wemer el Comp. 
L RYNKÓW ZBOŻOWYCH. 
Z Petersburga pod datą 15-go b m. donoszą, iż wysokie 
atunki pszenicy łatwe są do ulokowania. "Popyt do3yć 
obry. 
Za pszenicę żądają 11, płacą 10 do 10.80 za czetwiert. 
Plac~Tëatrainv 
Żyto również nieco lepiej, choć przy końcu usposobienie 
osłabło. Płacono 6.25 do 6.60 i kupiono około 6,000 cze- 
twerti. 
Owies chętniej kupowany. Ceny bez zmiany. 
Siemię lniane do 10.75 za pud. 
W Odesie notowano pszenicę 103 do 112, żyto 64 do 65} 
owies 58 do 62, jęczmień 59 do 60 kop. za pud. 
, 
W Paryżu pszenica utrzymała się w cenie 22.75, mąka 
słabo 50.75 . 
W Peszcie pszenica na jesień 8.75, na wiosnę 9.18. 
J. Wl 
— 
Magistrat miasta Warszawy zawiadamia właścicieli do- 
mów, zaopatrzonych w wodę ze starego wodociągu, że ru- 
ry należące do sieci starego wodociągu, znajdujące się na 
tych ulicach, na których przeprowadzone zostały rury no- 
wego wodociągu, z wiosną roku przyszłego będą zamknię- 
te, począwszy od dnia, w którym działać zaczną machiny 
parowe, budujące się na Koszykach. 
W celu nniknienia przerwy w dopływie wody do wyżej 
wspomnianych domów, właściciele ich są obowiązani odno- 
gi rur, dostarczające im wodę ze starego wodociągu, połą- 
czyć z rurami nowego wodociągu, przeprowadzonerai na u- 
licach: Marszałkowskiej, Senatorskiej, Szpitalnej, Wspólnej, 
Zórawiej, Nowogrodzkiej, Jerozolimskiej, Chmielnej, Złotej, 
Królewskiej, ś-to Krzyskiej, Rysiej, Erywańskiej i Grani- 
cznej. 
Podania o połączenie odnóg wodociągowych, istnieją- 
cych w domach z rurami nowej sieci wotloeiągowej, wiiiny 
być czynione do magistratu na drukowanych 'blankietach. 
W podaniu tem właściciel domu winien zobowiązać się: 
do wnoszenia do kasy miejskiej ustanowionej opłaty za wa- 
dę, do używania jej w zastosowaniu się do przepisów i 
przerobić istniejące urządzenie wodociągowe w swoim do- 
mu wedle wskazań służby inżcnierskiej, jeśliby tego zaszła 
potrzeba. 
Blankiety będą wydawane interesantom w wydziale bu- 
dowlanym magistratu począwszy od 1 (13) października 
1886 r. w godzinach biurowych od 10-ej do 3-ej po po- 
łudniu. 
' Warszawskie Towarzystwo muzyczne, 
Progran) 
14 (248) wieczoru muzycznego we środę dnia 8 
(20-go) października r. 1886 go. 
Część A-a . 
1. Dwa tańce hiszpańskie—Mosz- 
kowski, wyk. orkiestra. 2 . Modlitwa z op. „Gio- 
conda"—Ponchielli, odśp. p. Szczepkowska. 3 . a) 
Warjacje-Schubert, b) Krakowiak—Paderewski, 
odegra p. Łazarowicz. 4 . Kapelusz swatem—Du- 
chińska, wypowie p. Tomaszewski. 5. Wieczór le- 
tni (chór konkursowy nagroda 3-cia)—A. Rutkow- 
ski, wyk, chór Tow. 
Część Zł-(/a. 
6. Polonez z „Dziewczęcia z 
chaty"—Noskowski, wyk. orkiestra. 7 . a) Do Chloe 
—Mozart, b) Jaskółeczka—Moniuszko, odśp. p. Cie- 
ślewski. 8. a) Barcarolla-Rubinstein, b) Rapso- 
dja nr, 4-ty—Liszt, odegra p. Łazarowicz. 9 . a) Tę- 
sknota—Wieniec, b) Kalina—Komorowski, odśp. p . 
Szczepkowska. 10. a) Psalm-Gomółka, b) Me- 
nuet—Mozart, wyk. orkiestra. 
Początek o godzinie 8 wieczorem, wejścia wyłą- 
cznie tylko od strony Teatru Wielkiego. 
(1256) 
Tattersall warszawski. 
Licytacja koni rozpłodowych, powozowych i wierz- 
chowych odbędzie się d. 4-go listopada r. b . 
(3588) 
Hyrektor 
M. 
Wodziński. 
Rozkład jazdy na kolejach Maziyea 
POCIĄGI: 
Warszawsko-Wiedeńska: 
Pośpieszny 3 klasy 
Osobowy 3 klasy 
OEobowo-miejsc. 3 kl . do Piotrkowa 
Powyższe pociągi łączą się z dro- 
gą łódzką. 
Kurjerski 2 klasy 
Warsz:a\vsJco-55ydgoska: 
Kurjerski 2 klasy 
Osobowy 3 klasy 
Ósobowo-miejsc. 3 kl . do Kutna . 
Warszawsko-Terespolska: 
Pocztowy 3 klasy 
Osobowy 3 klasy 
Csobowo-towarowy 3 klasy . . . 
Warszawsko-Potersburska: 
Pocztowy 3 klasy 
Osobowy 3 klasy 
ISadwisianska do Kowla: 
Osobowy 
Osobowy-miejscowy do Lublina . . 
Pocztowy 
. 
Nadwiślańska do Mławy: 
Pocztowy 
Osobowy 
Obwodowa z kolei Wiedeńsk. 
Osobowy 
Ósobowy 
Obwodowa z kolei Terespols. 
Osobowy 
. 
Osobowy 
Odchodzą | Przychody 
zinyi minuty 
nr.473c(nowy 9). 
Redaktor Wacław Szymanowski. 
6— rano 
9 35 wlec*. 
11 10rano 
5 40 popoł* 
6 45 wiecz. 9 20 rano 
9 25 wiecz. 6 lOrano 
3 15po poł. 2 35P0 Poł 
7 — rano 10 35 wiec*. 
5 -—po pol. 8 35rano 
3 50po poł. 1 49P3 poł 
8 15rano 
7 48 wiecz. 
10 — wiocz. 8 13rauo 
11 13rano 
6 43 wiec?." 
11 38wieoz. 4 53rano 
rano 
750 wiecz. 830 
715 rano 1010 rano 
325popoł. 210 wiecz. 
6 45 wiecz. 10 53 rano 
9 30 rano 
8 12 wiecz. 
6 40 rano 
2 59po poł 
250 po poł. 855 wiecz. 
2 10 po poł. 7 24rano 
8 8wiecz. 334popoł 
j(03B0jen'j Ijf 113ypo 10 Bapmana 7 (19; OuTaópu 1886 r. 
Wydawca Gustaw Gebethner