/0829.djvu

			OPŁATA POCZTOWA 
U1SZCZ. RYCZAŁTEM 
NOWI 
Warszawa, poniedziałek 21 listopada 1^32 r. - Godz. 6 rano 
Separatyści bretoAscy, czy obce mocarstwo? 
Zamach dynamitowy na Herriota 
Wstrząsające wrażenie w całej Francji 
PARYŻ, 20.11. j tysiów bretońskich. Nazwisko i 
Na pociąg, którym jechał prem jednego z dziennikarzy premjer 
jer Herriot z Paryża do Nantes, 
dokonano zamachu  
dynamitowego- 
Nieznani sprawcy podłożyli w 
odległości 50 km. od Nantes na 
torze ładunek dynamitowy o wiel 
kiej sile. Z nieustalonej  
przyczyny wybuch nastąpił na godzinę 
przed nadejściem pociągu. 
Dziś o godz. 6-ej min. 30 rano 
mieszkańcy domów okolicznych 
byli zbudzeni przez potężną  
detonację. Siła wybuchu była tak 
wielka, że szyny kolejowe na 
przestrzeni kilkunastu metrów 
zostały powyrywane i pogięte. 
Najbliższy posterunek  
kolejowy zdążył zawiadomić  
maszynistę pociągu, którym jechał  
premjer, o zamachu. Herriot przybył 
do Nantes z godzinnym  
opóźnieniem. Policja natychmiast  
rozpoczęła śledztwo. 
Rocznica unii 
PARYŻ, (ATE) 20.11. 
Zamach na pociąg, którym  
jechał premjer Herriot, był  
dokonany dziś po 6-ej rano w  
pobliżu Angors. Tor został  
uszkodzony na przestrzeni kilku metrów. 
Pociąg premjera był  
zatrzymany na 50 minut- i,—po-' -naprawie 
toru, wyruszył' w dalszą""cTró^ę. 
Herriot udał się do Nantes, by 
wziąć udział w obchodzie i'o?zni 
cy przyłączenia Bretonji do Frań 
cji. Zdaje się nie ulegać  
wątpliwości, że nieudany zamach jest 
dziełem autonomistów  
bretońskich. 
Dziennikarze niemieccy 
PARYŻ, (ATE) 20.11. 
Premjer Herriot ,pj przybyciu 
do Nantes, udzielił wysłannikowi 
f.gencji „Radio" wywiadu w spra 
wie nieudanego zamachu na  
pociąg. 
Premjer wyraził pogląd, że pew 
ne koła niemieckie ,a wszczegól- 
ności narodowi socjaliści są  
zamieszani w ten zamach. 
Premjer przypomniał zamach 
bombowy na pomnik w Rennes i 
zaznaczył, że pewni dziennikarze 
niemieccy, mieszkający w  
Paryżu, udzielali środków pieniężnych 
na zasilenie propagandy separa- 
Kluczem Morse'go 
Trzech komitadżów macedońskich 
przekroczyło granicę serbską pod Bo 
siłowgradem. Wywiązała się walka ze 
strażą jugosłowiańską. Komitadżi 
rzucili 15 bomb, poczem zbiegli na 
terytorjum Bułgarji. 
* 
Z okazji urodzin arcyksięcia  
Ottona, w niektórych kościołach  
wiedeńskich odprawiono wczoraj uroczyste 
nabożeństwo. Policja nie dopuściła 
do pochodów. U stóp pomnika  
Franciszka Józefa złożono wieńce. 
W związku z rozruchami w  
Genewie władze kantonalne dokonały licz 
nych aresztowań komunistów.  
Między in. uwięziono redaktora gazety 
komunistycznej oraz jego szofera. 
Boliwja jest zdecydowana walczyć z 
wymienił. Chodzi tu o niejakiego 
Korbera, który otrzymał  
.polecenie opuszczenia Francji. 
W chwili, gdy Hitler... 
W związku z temi  
oświadczeniami prmejera, dziennik „Liber- 
te" podaje wiadomość o zamachu 
p. t. „Zamach niemiecki  
przeciwko Herriotowi" i stwierdza, że 
po raz drugi Niemcy inspirują 
akcję wywrotową separatystów 
bretońskich. 
Zamach na premjera Francji 
był dokonany w chwili, gdy Hifr 
ler otrzymuje misję utworzenia 
nowego gabinetu w Niemczech. 
W podobny sposób wyraża się 
„Matin", który twierdzi, że istnie 
je tajny związek separatystów 
bretońskich. 
Należy nadmienić ,że separaty 
ści bretońscy pozostają w  
ścisłym związku z grupą  
separatystów alzackich. 
Na krótko przed wojną świato 
wą w 1914 r. separatyści  
bretońscy wydali książkę o tendencjach 
filoniemieckich, w której wskazu 
ją, że na wypadek  
wojny.Bretania winna zachować neutralność. 
Na jednym z kongresów  
mniejszości narodowych w Genewie 
wśród sztandarów narodów  
uczestniczących w obradach widniał 
sztandaru barwach bretońskich z 
napisem „Niech żyje  
niepodległa Bretonja". 
Wrażenie w Paryżu 
PARYŻ, 20.11. 
• Zamach dynamitowy na  
premjera Herriota wywarł w Paryżu 
. w całej Francji wrażenie wstrzą 
sające.. Niektóre dzienniki  
wydały dodatki nadzwyczajne, zaopa- 
trzone w obszerne komentarze. | tor, znaleziono na forze czerwa 
Nastrój w Paryżu przypomina ną latarnię. 
podniecenie, jakie zapanowało 
przed pół rokem, po zamachu na 
prezydenta Francji. 
Czerwona latarnia 
PARYŻ, 20.11. 
Dochodzenie w sprawie  
zamachu na pociąg premjera stwier 
dziło, że sprawcy przybyli na 
miejsce autem i w ten sam  
sposób odjechali. 
W pewnej odległości od  
miejsca wybuchu, który uszkodził 
Wczoraj o godzinie 11-ej rano wybuchła 
panika w kościele św. Krzyża 
Wskutek załamania się prowizoryczne! podłogi 
soadło do podziemi 12 osób 
Lotem błyskawicy rozniosła się i ściół św. Krzyża zajechały kolej- 
wczoraj o godz. 11 rano wieść o \ no trzy oddziały straży ogniowej, 
katastrofie podczas nabożeństwa 
w kościele św. Krzyża na Kraków 
skiem Przedmieściu. Wieść ta  
wywołała niesłychane przygnębienie 
wśród mieszkańców miasta, którzy 
nie zapomnieli jeszcze o runięciu 
4ciany>pia5y^l-: Krochmalnej. 
powiedziawszy się o wypadku 
w kościele, -wysłaliśmy niezwłocz 
nie naszego współpracownika na 
miejsce, który stwierdził, że  
wiadomości były mocno przesadzone. 
ŚLUB PRZED WIELKIM 
OŁTARZEM 
Przed wielkim ołtarzem  
kościoła św. Krzyża odbywała się  
uroczystość zaślubin p. Anieli Giza- 
lewicz z p. Henrykiem Toczyń- 
skim. Prezbiterjum było wypełnio 
ne rodziną i znajomymi  
nowożeńców. 
Po „Veni Creator" natłok w 
głównej nawie kościoła zwiększył 
się znacznie, gdyż zbliżała się  
suma, która miała rozpocząć się o 
g. 10 min. 30. Nowożeńcy wraz z 
rodziną skierowali się ku kaplicy 
Matki Boskiej, położonej po  
stronie lewej od głównego ołtarza. 
KRZYK W KOŚCIELE 
W chwili, gdy ks. Bronisław 
Niemkiewicz, stojąc przed  
głównym ołtarzem, rozpoczął  
odprawiać sumę, w wielkiej świątyni 
rozległ się głośny trzask i  
przeraźliwy krzyk: 
— Gdzie moja córka? 
Powstało zamieszanie. Wiele o- 
sób zaczęło uciekać z przed  
wielkiego ołtarza. Wkrótce panika o- 
panowała tłumy. Zachodziła  
obawa, że uciekając, ludzie zaczną 
tratować się przy wyjściu 
Jak się okazało, zawaliła się 
posadzka, nieco na lewo od głów 
nego ołtarza, tworząc wyrwę o po 
wierzchni około czterech metrów 
kwadratowych. Przez otwór  
spadło do piwnicy kilkanaście osób. 
NABOŻEŃSTWO 
NIE PRZERWANE 
Ks. Niemkiewicz, celebrujący 
sumę, nie przerwał nabożeństwa. 
Wyciągnąwszy ręce, nawoływał 
do spokoju. Z pomocą energiczne 
mianowicie: Nowoświecki,  
Ratuszowy i Mirowski, z komendantem 
Prokoppem na czele. Otworzono 
drzwi, wiodące z zakrystji do  
podziemi i tą drogą dostano się do 
ofiar katastrofy. Obok Wyrwy w 
podłodze -■ wystawiono posterunek^ 
policyjny,- odsuwając jednocześnie 
ciekawych. 
Strażacy wraz z  
funkcjonariuszami pogotowia ratunkowego wy 
dobyli z pod ziemi, zasypanych w 
miejscu katastrofy gruzem i  
deskami 12 osób. Doznały one 
mniejszych lub większych  
obrażeń. Wszystkich rannych przewie 
ziono do pobliskiego szpitala św. 
Rocha, gdzie natychmiast  
przystąpiono do opatrunków. 
Rany odnieśli: Katarzyna  
Czajka (Radna 14), Helena Około 
(Radna 14), Genowefa Lewandow 
ska (Nowy Świat 38), leokadja 
na i Mar ja Gołębiowskie  
(Świętokrzyska 19), Baranowska Marja 
(Tarczyńska 5), Anna  
Łukaszewska (Nowy świat 38, Leokadja 
Staworzyńska (Tamka 32*), Zofja 
Rosół (Sewei-ynów 14),  
Katarzyna Babula (Jasna 26), Marja  
^Filipowicz (Ordynacka 8), i  
Zygmunt Rudziński (Solec 48). 
POWODY KATASTROFY 
Dopiero dziś specjalna komisja 
uda się na miejsce dla ustalenia 
powodów wypadku w kościele 
Św. Krzyża. Jeanak już wczoraj, 
nawet bez specjalnych badań, 
można było stwierdzić, iż  
katastrofą miała związek z przeprowa- 
dzanem obecnie centralnem ogrze 
waniem kościoła. 
Jak się okazało, załamały się 
deski, ułożone nad wyrwą w po' 
dłodze. Wraz z deskami spadło 
do podziemi kilkanaście osób. De 
ski te odgrywały rolę prowizo-j 
rycznej posadzi, gdyż pod prezbi-i 
terjum jest obecnie  
przeprowadzana instalacja centralnego, o- 
grzewania. 
' Prawdopodobnie przedsiębiorca 
budowlany nie przewidział, że w 
miejscu tern może być większe ob 
ciążenie, wskutek czego nie  
podparł desek belkami. 
Deski były przykryte dywanem, 
co zapobiegło bardziej fatalnym 
następstwom upadku z  
dwumetrowej wysokości. 
Kościół jest nadal otwarty. 
Wczoraj w godzinach  
popołudniowych przewinęły się przez  
świątynię tłumy ciekawych. 
Z OSTATNIEJ CHWILI 
Hitler wezwany 
ponownie do Hindenburga 
BERLIN, 20.11 (tel. wł.). 
O godzinie 11 wieczorem w  
hotelu Keiserhof zjawił się ad jut ant 
osobisty marsz. Hindenburga i o- 
świadczył, że Hindenburg  
zaprasza Hitlera na konferencję, która 
jest wyznaczona na jutro o godz. 
9 rano. 
Paragwajem do upadłego. Wczoraj mu kapłanowi pośpieszyli bardziej 
ogłoszono w La Paz mobilizację  
sześciu roczników. 
W Kolonji n/Renem rozegrała się. 
wczoraj zaciekła bójka na noże mię 
dzy komunistami a hitlerowcami. 
Jest wielu rannych. 
* 
Podczas ściągania podatków na 
Słowaczyźnie, wywiązała się  
wczoraj walka tłumu z żandarmerją w 
miejscowości Polomka. Z pośród wło 
£cfea dwaj są zabici. 
zównoważenl obywatele, stojąc na 
ławkach wzywali ludzi do  
spokoju. 
Tłuni opamiętał się. Jednoczę 
śnie z zakrystji wybiegł proboszcz 
miejscowy, ks. Lorek. 
CO SIĘ STAŁO? ■ 
Wkrótce stało się jasne, że do 
wyrwy w podłodze wpadły  
modlące się osoby. Wezwano policję, po 
gotowie ratunkowe i straż  
ogniową. ■ ■ . , 
W ciągu kilku minut przed ko- 
Dziś w numerze: 
NA STR. 3-EJ: 
BOMBY CUCHNĄCE W  
WILANOWIE. 
„PIEKŁO" PŁOCKIEGO  
ROZPUSTNIKA. 
JAK CARSKI GUBERNATOR 
BADAŁ PODZIEMIA  
KOŚCIOŁA ŚW. KRZYŻA. 
PRZEWRÓT W LIDZE  
PIŁKARSKIEJ. 
Zaproszenie Hitlera wywołało 
w berlińskich kołach  
politycznych silne wrażenie. 
BERLIN, 20.11 (tel. wł.). 
Przez cały dzień dzisiejszy  
toczyły się rozmowy  
przedstawicieli narodowych socjalistów i  
centrum. Centrowcy wyrazili  
zasadniczą zgodę na oddanie hitlerowcom 
stanowiska kanclerza w nowym 
rządzie, jednakże niechętnie  
patrzą na osobę Hitlera. Centrum 
rząda dla siebie teki  
ministerstwa spraw wewnętrznych. 
Hitler konferował dziś z gen. 
Schleicherem. Podobno panuje 
między nimi zgoda, co do dalszej 
taktyki. 
Szczegóły zamachu 
PARYŻ, (PAT). 20.11. 
Według informacyj,  
otrzymanych dziś popołudniu w ministe* 
stwie spraw wewnętrznych,  
zamach na pociąg premjera Herrio 
ta nastąpił w następujących  
okolicznościach: 
Po ogdzinie 6-ej rano strażnik 
linji Ingrandes — Nantes został 
obudzony odgłosem eksplozji. Po 
pierwszym wybuchu w kilka  
minut, nastąpił drugi. 
Strażnik natychmiast udał się 
na tor kolejowy i stwierdził, że 
szyny, po których miał przejść 
pociąg pośpieszny do Nantes, 
wiozący premjera Herriota i in« 
ne oficjalne osobistości, zostały 
na przestrzeni kilkunastu  
metrów wysadzone przy pomocy ma 
terjalu wybuchowego. Strażnik 
poinformował niezwłocznie  
naczelnika stacji, który ze swej 
strony polecił zatrzymać pociąg. 
Tylko dzięki zimnej krwi  
kolejarza" premjer Herriot uniknął  
katastrofy. 
Rola Koerbera 
PARYŻ, 20.11 (PAT). 
Dziwnym zbiegiem  
okoliczności dzisiejsze dzienniki paryskie 
opublikowały uwagi prasy berlń- 
skiej, co do zastosowania przeciw 
ko Koerberowi represyj przez 
władze francuskie. 
„Deutsche Tagesztg", której 
Koerber był dorywczym współpra 
cownikiem, zaznacza, iż Koerber 
wydalony został z Francji za 
współudział w separastycznej  
akcji bretońskiej. 
„Berliner Tageblatt" występuje 
z pretensją do premjera  
Herriota, że, jako wolnomyśliciel, nie 
szanuje wolności prasy. 
Zamach na Herriota, zaznacza 
jeden z dzienników francuskich, 
jest charakterystycznem  
podkreśleniem zarzutów „Berliner Ta- 
geblattu" uczynionych  
Herriotowi. 
oOo 
Wybuch cysterny z chlorem 
Zatrucie 23 osób w Królewcu 
BERLIN, 20.11 (tel. wł.). 
Na dworcu kolejowym w  
Królewcu nastąpił wybuch cysterny z 
płynnym chlorkiem. Obłoki  
żółtego gazu rozpełzły się po okolicy. 
Ponieważ w chwili wybuchu nie 
Niemowlęta w ratuszu 
Niezwykła demonstracja matek 
BERLIN, 20.11. (tel. wł.). Weilach z demonstrantek. Okupa- 
Frankfurcie n/Menem odbyła się 
wczoraj niezwykła manifestacja 
matek, których mężowie są pozba 
wieni pracy. 
Kobiety, z niemowlętami na rę 
kach, wtargnęły do ratusza.  
Obsadziły wszystkie wejścia,  
poczem przeszły gromadnie do sali 
obrad. Na fotelach radnych  
poukładały niemowlęta.  
Jednocześnie do burmistrza udała się  
delegacja. 
Policja z zachowaniem  
wszelkich ostrożności, opróżniła 
cja ratusza przez kobiety trwała 
około dwu godzin. 
oOo 
było wiatru, liczba ofiar jest  
stosunkowo niewielka. Zatruciu  
uległo 23 osoby, które przewieziono 
do szpitala. 
Policja ewakuowała ludność z 
okolic dworca kolejowego. Ponie 
waż chlor przedostał się do  
piwnic, żołnierze Reichswehry,  
ubrani w maski przeciwgazowe,  
przeprowadzają odkażanie przy porno 
cy rozpylaczów z tiosiarczanu. 
Chlor był przeznaczony rzekomo 
dla jednej z papierni. 
Walą się domy 
Wielka katastrofa budowlana 
Siedem trupów pod rumowiskami 
WIEDEŃ, 20.11 (tel. wł.). 
Z nieustalonej przyczyny  
zawalił się w Palermo dom  
mieszkalny. Pod rumowiskami poniosło 
śmierć 7 osób. Liczba rannych 
jest nieustalona. 
Walące się mury przerwały 
przewodniki elektryczne,  
wskutek czego nastąpił szereg zwarć 
elektrycznych i część niiasta  
była przez kilka godzin pogrążona 
w ciemnościach. 
Powitanie w Nantes 
PARYŻ, 20.11 (PAT). 
W przemówieniu powitalnem 
mer miasta Nantes wyraził radość 
miasta, iż gości w swych murach 
szefa rządu francuskiego. 250  
tysięcy Bretończyków poległo na po 
lu walki za wspólną sprawę fran 
cuską. Przez to samo Bretończy- 
cy dali dowód w wymowny  
sposób, iż czują się związani niero- 
zerwalnemi węzłami z Francją. 
Przy dźwiękach marsza breton 
skiego odsłonięto tablicę z  
następującym napisem: „W tym  
zamku książąt bretońskich, w  
sierpniu r. 1532, Franciszek Pierwszy, 
król Francji, spadkobierca  
księstwa bretońskiego, wydał edykt 
na prośbę Stanów zgromadzonych 
w Vannes o zjednoczenie  
Bretonji z Francją". 
Depesza Lebrun'a 
PARYŻ, 20.11 
Natychmiast po otrzymaniu  
wiadomości o zamachu na premjera  
Herriota, prezydent Republiki Lebruti i 
prezydent senatu Jeanneney przesłali 
premierowi gratulacje z powodu szczę 
śliwego uniknięcia katastrofy. 
Pozatem do prezydjum rady 
ministrów napływały przez cały 
dzień depesze z całej Francji. Ju 
tro przedstawiciele obcych  
mocarstw złożą wizyty premjerowi
		

/0830.djvu

			Sir. 2 
NOWINY CODZIENNE 
Nr. 214 
Na boiskach i bieżniach 
Piłka nołna 
Cracowia — mistrzem Hgl 
W niedzielę na boisku Cracovii  
rozegrany został mecz ligowy pomiędzy 
Cracovią i warszawską Legją. Mecz 
zakończył się zwyc.cstwem Cracovii 
2:0 (1:0). Wynik ten zadecydował  
definitywnie o zdobyciu przez Cracovic 
mistrzostwa Ligi na rok bieżący. 
Przebieg meczu był następujący. Do 
przerwy — przewaga Cracovn. Juz w 
drugiej minucie Kubiński z rzutu  
wolnego z odległości 30 nitr. zdobywa 
pierwszą bramkę dla Cracovii.  
Następuje okres żywej gry. Piękne taki 
Cracovii likwiduje znakomicie obrońca 
Legji. W 27 min. Rostkowski strze.a 
bramkę dla Legji, której sędzia nie 
uznaje z powodu o!fside'u. Do pauzy 
dalsza przewaga Cracovii. 
Po przerwie — gra wyrównana, 
walka toczy się na obu połowach  
boiska. Groźne poc.ągnięcia Wypijew- 
skiego pod bramką Cracovii n.e  
przynoszą rezultatu. Ambitna Legja prze 
do wyrównania. Mimo to — w 75 m. 
z pięknej centry Ciszewskiego strzela 
drugą bramkę dla drużyny  
krakowskiej, ustalając wyn.k gry. 
W następnych minutach energiczne 
ataki Cracovii, która chce wyniż pod 
wyższyć. Ambitna obrona Ltgji jest 
na wysokości zadania i l.kwiduje  
ataki krakowian. 
W drużynie Legji wyróżnili się: Mar 
tyna, Wypijewski, Cebulak. Bramkarz 
Głowacki — niepewny. W Cracovii wy 
różnili się: Ciszewski, Mysiak i Zaycii 
ter. Sędziował p. Wardęszkiewicz — 
dobrze. 
Podgórze Kraków wchodzi do ligi 
W niedzielę odbył s.ę w  
Częstochowie trzeci decydujący mecz piłkarski 
o wejście do ligi pomiędzy  
drużynami — Podgórze Kraków — Legja  
Poznań. 
Mecz zakończył się zwyc.cstwem 
Podgórza 4:2 (2:1), dzięki czemu Pod 
górze zdobyło tytuł mistrza ki. A i 
wstęp do ligi. Obecnie przeto w lidze 
PZPN walczyć będą aż cztery  
drużyny krakowskie. 
Obie drużyny wystąpiły w pełnych 
składach. Gra nadzwyczaj ostra. W 
wyniku — dwaj gracze Podgórza 
przed pauzą zostali kontuzjowani i już 
do końca gry tylko statystowali. 
Poziom gry niezły. Oracze silnie 
zdenerwowani. W 12 min. Gużda  
zdobywa prowadzenie dla Podgórza  
mimo widocznej przewagi Legji. W 22 
min. drugi punkt dla krakowian  
zdobywa Kusima, a dopiero na minutę 
przed pauzą punkt dla Legji  
uzyskuje Mazgaj. 
Po przerwie bramki dla Podgórza 
strzelają — ściborowski i Guzda, a 
dla Legji — Zaremba. 
Polonja zdobywa punkt 
Rozegrany w Warszawie mecz o mi 
strzostwo ligi Polanja—22 p. p. miał 
dla Polonji olbrzymie znaczenie. Prze 
grana bowiem drużyny warszawskej 
mogłaby zadecydować o spadku jej do 
klasy A, wygrana z drugiej strony 
pogrążyłaby ostatecznie zarnych. 
Tymczasem zawody zakończyły 
się wynikiem remisowym 2:2 (1:0). 
Wynik ten krzywdzi trochę drużynę 
warszawską, która miała w pierwszej 
połowie lekką przewagę nad przeciw 
nikiem. Cyfrowo przewaga ta  
wyraża się prowadzeniem, zdobytem przez 
Pazurka. Po przerwie gra się  
znacznie ożywiła. Początkowo do głosu do 
chodzą wojskowi. Z winy Seichtcra 
pada wyrównująca bramka ze  
strzału Rusinka. W następnych minutach 
inicjatywa przechodzi znowu do rąk 
Polonji, dla której Jelski z karnego 
podwyższa wynik 2:1. W ostatnich mi 
nutach w czasie zamieszania pod 
bramką Polonji jeden z napastników 
wojskowych ustala wynik dnia. 
Warszawianka pokonana 
Ostatni we Lwowie mecz ligowy 
Czarni—Warszawianka zakończył się 
zwycięstwem Czarnych 1:0 (0:0). 
W pierwszej polowie zaznaczyła się 
zupełna przewaga Czarnych. Po prze 
rwie Warszawianka przeprowadza sze 
reg ataków sporadycznych. Inicjatywa 
jednak była w dalszym ciągu w  
rękach drużyny lwowskiej. Warszawian 
kę uratował od wyższej cylrowo  
porażki bramkarz Domański i  
doskonalą obrona. We wszystkich innych  
liniach zespól stołeczny ustępował prze 
ciwnikowi. 
Jedyna decydująca o zwycięstwie 
lwowian bramka padła w 36 m.nucie 
ze strzałów Ostrowskiego. Druga 
bramka, zdobyta przez Czarnych, nie 
została uznana przez sędziego. 
Mecze w Warszawie 
Ze względu na mróz, rozegrano w 
W&mawie jedynie kilka spotkań 
towarzyskich. 
Na boisku Polonji odbył się cie 
kawy mecz pomiędzy mistrzem kia 
sy A Gwiazdą & mistrzem klasy i> 
Drukarzem, zakończony sensacyjnem 
zwycięstwem Drukarza w stosunku 
3:2 (1:1). Mistrz Warszawy wystn. 
pi) w osłabionym składzie, pozatea. 
lekceważył nieco ambitnego prze 
ciwnika. Benjaminek klasy B gra, 
bardzo ładnie i mecz wygra!  
zasłużenie. 
Na boisku Skry gospodarze spot 
kali się z ZASS, bijąc go łatwo 0:0 
(3:0). Mecz był nieciekawy z powu 
da zbyt wielkiej przewagi Skry. lio 
gatytn łupem bramkowym podzieli 
li kię: Więckowski II (4), mazało. 
U (8), Kraśniewski i Kwiatkowsk 
(po Jednej). 
W meczu rewanżowym kolarze 
Skry pokonali w., piłkę nożną lekko 
atletów tego klubu 3:2 (1:1). 
Widzew — robotniczym mistrzem 
Polaki 
W Łodii odbyła sic w niedzielę do 
cydujflca rozgrywka o robotnicze  
mistrzostwo Foiski pom cdzy Widzewem 
łódzkim a li K. S. Zagłębie. Pierwsza 
rozgrywka w Dąbrowie Górniczej, jak 
wiadomo, zakończyła się wynikiem 
Nowiny startowe 
nierozstrzygniętym 3:3, mimo dwukro 
tnego przedłużenia. W meczu  
decydującym zwyciężył Widzew w  
nieznacznym stosunku 3:2 (3:1). Przed 
przerwą Widzew, jak świadczy zresztą 
wynik cyfrowy, miał znaczną przewa 
gę. Po zmianie pól Zagłębie zagraża 
często bramce łodzian, nie umie  
sobie jednak poradzić z doskonałą  
obroną tych ostatnich. 
Dla zwycięzców punkty zdobyli Up- 
tas (2) i Bończyk (1). Bramki dla 
pokonanych strzelili łącznicy (po  
jednej). 
Dzięki temu zwycięstwu Widzew 
zdobył ostatecznie tytuł robotniczego 
mistrza Polski. 
Naprzód na czele ligi śląskiej 
W dalszych rozgrywkach o mistrzo 
stwo Ligi śląskiej w Katowicach 
Śląsk przegrał niespodziewanie z  
Naprzodem 1:2, I. F. C. zwyciężył  
Słowian 3:1, a 05 Katowice przegra*a z 
A. K. ii. 0:2. 
W tabeli zawodów prowadzi  
Naprzód 14 pkt. przed śląskiem 12 pkt. 
i 06 Katowice 2 pkt. 
Sukces Gedanji 
W niedzielę w Gdańsku w ramach 
zawodów o mistrzostwo Ligi gdiń- 
skiej polski klub Gedauja walczył z 
drużyną Lauental, bijąc ją 6:0. 
W pierwszej rundze Gedanja  
'przegrała z tą samą drużyną, obecnie więc 
zrewanżowała się w sposób druzgo- 
czący. 
Cracovia na pierwszem ruiejen 
Wczorajsza niedziela,  
przedostatnia w rozgrywkach o mistrzostwo 
Ligi, wyjaśniła wreszcie sytuację u 
góry tabeli. Pierwsze miejsce o mi 
strzostwo Ligi zdobyła ostatecznie 
Cracovla. O drugie miejsce toczy się 
leszcze walka pomiędzy Pogonią a 
Ł. K. S. W razie, gdyby Ł.K S.  
wygrał ostatnie spotkanie z Legią, wów 
czas zajmie drugie, względnie  
trzecie miejsce, zależnie od stosunku 
bramek. W razie przegranej łodzian, 
na trzecieni miejscu znajdzie 6ię 
Warta, 
Na ostatnich miejscach toczy się 
jeszcze walka pomiędzy Polonią a 
Czarnymi. Walka ma charakter  
jednostronny, Czarni bowiem  
zakończyli wszystkie swe rozgrywki i cze 
kają biernie na dalszy rozwój  
wypadków. Polonja ma przed sobą o- 
statni mecz i w razie wygranej, 
względnie wyniku remisowego, do 
klasy A spadną Czarni. Przegrana 
Polonji mogłaby uratować Czarnych 
kosztem drużyny warszawskiej. 
Mistrzem Polski klasy A zostało 
Podgórze; Kraków zatem pasiadać 
będzie w przyszłym roku aż cztery 
drużyny ligowe. 
Cyfrowo stan tabeli przedstawia 
się następująco: 
gry pkt. st.br. 
1) Cracovia 22 29 55:30 
2) Pogoń 22 28 34:25 
3) Warta 22 27 55:37 
4) Ł. K. S. 21 26 49:28 
5) Legja 21 21 33:23 
6) Ruch 22 20 33:35 
7) Wisła 21 20 35:42 
8) Warszawianka 22 20 27:48 
9) Garbarnia 21 18 38:51 
10) 22 p. p. 21 17 34:46 
11) Czarni 22 16 24:41 
12) Polonja 21 16 27:49 
Według straconych punktów,  
pierwsze miejsce zajmuje również Cra- 
Covia, która straciła ogółem 15 pkt., 
2) Pogoń — 16 pkt. straconych, 3) 
Ł K. S. — 16 pkt. str., 4) Warta - 
17 pkt. str., 5) Legja — 21 pkt str. 
6) Wisła — 24 pkt str., 7) Warsza 
wianka — 24 pkt. str., 8) Kuch — 
JANUSZ KUSOCtftSKl 
24 pkt. str., 9) Garbarfiia — 24 pkt. 
str., 10) 22 p. p. — 25 pkt. str., li)' 
Polonja —- 26 pkt str., 12) Czarni 
— 28 pkt. str. 
Ciekawe zawody w Warszawie 
• W teatrze Nowości w .Warszawie, 
rozegrane zostały w niedzielę późnym 
wieczorem międzyklubowe . .zawody 
bok «.rsk!e przy udziale zawodników 
klubów warszawskicn Skody i Mąka*1 
hi, pięściarzy łódzkicn z I. K. P. i 
Barkochby oraz boksera wileńskiego 
ŻAKS-u. ' ■? 
W wadze koguciej rozegrano 2  
Spotkania: Polak (Skoda) przegrał na 
punkty z Kenigsweinem (Malcabi) a 
Winograd (Makabi) zwyciężył - przejż 
techniczny k. o. Nawrockiego  
(Skoda). 
W wadze piórkowej Cyran (Skoda) 
odniósł zwycięstwo nad Anderserp 
(Makabi). 
W wadze lekkiej Sąkowski  
(Skoda) wygrał z Wdowińskim (Barkach 
ba Łódź). 
W wadze pólśredniej Wysocki (Ma 
kabi) odniósł zwycięstwo nad .  
Słabłem U (IKP). Drugie spotkanie w tej 
wadze Pisarski (Skoda)Pilnik (Ż'vKS 
Wilno) zakończyło się zwycięstwem 
pięściarza wileńskiego na punkty. 
W wadze średniej Stahl I (IKP\  
został pokonany przez Antczaka  
(Skoda). 
Widzów przeszło 1500. 
Eliminacje w Łodzi 
W związku z zakontraktowanym 
meczem Łódź—Sztokholm, odbyły się 
w niedzielę miedzyklubowe zawody e- 
liminacyjne, w" Calu ustalenia składu 
reprezentacji Łodzi. 
W wadze muszej Pawlak (IKP) wy 
grał z Brzęczkiem (Zjednoczone). 
W wadze lekkiej Klimczak (ŁKS) 
pokona! na punkty Banasiaka. (IKP)- 
W innych wagach elimmacyj nie; 
będzie. 
G. atletyka 
'fwiają słe następująco: trójki męskie: 
:■ AZS l-Polonja I 2:0, AZS II-Polo- 
" nja II 2:1. 
Dwójki mieszane: AZS. {Brzust^w- 
ska-Wirszyłło)— Polonja (Olesińska- 
Kwast) 2:0. Polonja (Duchowna- 
Zgliński)—AZS (Wisżrtlewska-Wey- 
chert) 2:0. 
Trójki pań: AZS I—Polonja I 2:0. 
AZS ll-Polonja II 2:0. 
W singlach, których rozegrano 
cztery (dwa męskie, dwa żeńskie), 
czterokrotnie wygrał AZS. 
Porażka mistrza śląska  
niemieckiego 
W Nowym Bytomiu rozegrany zo- 
slał mecz zapaśniczy pomiędzy druży 
na polska Jedność a drużynowym mi 
strzeni Śląska Opolskiego Heros 03 z 
Gliwic. 
Zwyciężyła drużyna polska 12:10. 
O zwycięstwie Polaków  
zadecydowała klęska niepokonanego  
dotychczas mistrza południowo-wschodnich 
Niemiec Kabischa w spotkaniu z Gwoź 
dziem. Młody 18-letni Polak wygrał 
już w drugiej minucie, wykazując  
doskonałe warunki na boksera ciężkiej 
wagi. ' ■.-... -, 
Nowy rekord polski 
w podnoszeniu ciężarów 
W Nowym Bytomiu w czasie  
zawodów zapaśniczych Jedność—Heros mk> 
dy zawodnik polski Rusek pobił  
rekord polski w podnoszeniu cięzaiow 
w wadze lekkiej o 5 funtów. 
Nowy rekord wynosi 165 kg. 
Qfy sportowe 
AZS wygrywa wielomećz 
z Polonja 
W niedzielę odbył się w Warszawie 
doroczny wielomecz w grach  
sportowych Polonja—AZS. 
W niedzielę rozegrano mecze  
trójkowe i część singlowych. Po  
pierwszym dn u rozgrywek AZS prowadzi 
w stosunku 22:2 i już ma mecz  
definitywnie wygrany. 
Uzyskane wczoraj wyniki przedsta- 
pistrwanie) 
Politechnika lepsza 
ód uniwersytetu 
W niedzielę, na krytym basenie  
zimowym AZS-u warszawskiego,  
rozegrany ..został mecz płyWacki  
Politechnika—Uniwersytet, zakończona,  
zwycięstwem Politechniki w stosunku 
105:76. 
. Ważniejsze wyniki: 100 m.  
dowolnym — 1) Szwankowskł (Pol.) 
1:123 sek., 100 m. na wznak — 1) 
Szwankowski (Pol.) 1:29,6 sek.,  
sztafeta 4X40 m. — 1) Politechnika 
1:05 sek. 
W biegach poza konkursem — 100 
rń. stylem dowolnym pan wygrała Ja 
atrzębska w bardzo tslabjm czasie 
1:50 sek. 
Na 100 m. stylem dowolnym panów 
startował Bocheński przeciwko  
sztafecie: Karpiński — U) ni. i Damsz — 
40 ni. Wygrała sztaleta — 1-03,4 sek., 
2) Bocheński 1:04 sek. 
Ponadto odbył się pokaz wzorowej 
lekcji pływania. 
Niwy dworzec w Gdyni 
Mimo nastania pory zimowej,  
ministerstwo komunikacji prowadzi  
intensywne prace nad zakończeniem bu 
dówy nowego dworca ^Ićolejbwego w 
Gdyni. Dworzec wyposażony będzie w 
nowoczesna halę szklana i specjalne 
stację ładunkowe, które będą  
połączone; żjiipoitem morskim,dla  
umożliwienia bezpośrednich przeładunków z 
okrętów na pociągi. 
Dworzec gdyński oddany ma być 
do użytku wiosną r. 1932. 
Otwarcie gmachu sportowego 
YMCA W Warszawie 
Wczoraj, w niedzielę, ' odbył się 
szczegółowy pokaz gmachu i urządzeń 
warszawskiej YMCA. Gmach  
wybudowany został przy ul. im. Marji  
Konopnickiej 6, malutkiej przecznicy ul. 
Wiejskiej. 
Nowy gmach przedstawia się  
rzeczywiście imponująco, zarówno z  
zewnątrz—przez swoje bardzo piękne 
i celowe rozwiązanie, jak i wewnątrz. 
jest to trzypiętrowy budynek z sześcio 
ma kondygnacjami, z szeregiem  
płaskich tarasów i obszernym terenem 
dokoła domu. 
Wewnątrz gmach mieści przedewszy 
stkiem dwie sale gimnastyczne, z kto 
rych jedna jest bardzo duża (25X16 
mtr.), największy w Warszawie  
basen pływacki (25X8 mtr.) szereg sal 
o charakterze klas, sal odczytowych, 
czytelniczych, bibliotecznych,  
klubowych, ogromna sala teatralna, szereg 
pokojów dla dyrekcii i admin;straciF, 
obszerny hotel z pokojami gościnne- 
rrfi, wspaniale zapowiadające się  
szatnie, natryski i t. d. 
Gmach pos:ada własna kotłownię 
do centralnego ogrzewania i do  
grzani wody w basenie, własną elektrow 
nic, automatyczną stacje telefonów i 
t. d. 
Sportowy gmach YMCA stanowić 
będzie w Warszawie najwspanialszy 
obiekt sportowy. 
Coraz trudniej 
o korepetycje 
W czasach przedwojennych,  
studenci i uczniowie klas wyższych  
często utrzymywali się z lekcyj i kore- 
petycyj. O korepetycje nie było  
trudno. Wskutek przeciążenia programów 
w szkołach średnich, zwłaszcza w  
gimnazjach rosyjskich, pomoc  
korepetytora była konieczna. 
Obecnie korepetycje stały się  
rzadkością. Rodzice tylko w  
Ostateczności, jeśli młodociany uczeń wykazuje 
zaniedbanie w naukach, angażują  
studenta do pomocy. Taki stan rzec/y 
przyczynił się do zmnieszenia  
dobrobytu młodzieży akademickiej. 
KALENDARZYK 
LISTOPAD 
91 
Z* 1 
Ł* Ł 
PONIEDZlAŁEh 
i U u l u 
wschóa | cachod 
7-5 | 15-38 
KilrlTl 
wischóiT 
23 21 
It unio 
8 33 
"larhod 
12 51 
;bvłt 
8 12 
Dziś Ofiarow. N.M.P. 
Jutro Św. Cecylji 
Pogoda na dziś 
Chmurno, możliwe opady 
W całym kraju naogół chmurno, 
rankiem miejscami mglisto, lub drób 
ny opad. 
W ciągu dnia przejaśnienia. Po 
nocnych przymrozkach dniem tempe 
ratura kilka stopni powyżej zera. 
Radio 
Poniedziałek, 21 Istopada 
11.40 Przegląd Prasy. — 11.50 
Kom. Meteor. — 11.58 Sygnał czasu. 
— 12.05 Program na dz. hii'Ż.— ł2.1u 
Koncert. — 13.20 Urz. kom. P. 1. M. 
— 15.40 Komunikat gospodarczy. — 
1550 Przegląd komumkacyiny. — 
16.00 Skrzynka pocztowa, omówi dr. 
M. Stępowski. — 16.15 francuski 
(kurs. element). Lektor L. Roimigny. 
— 16.30 Piosenki. — 16.40 „Co  
widzą oczy nasze w świecie, a czego 
Widzieć nie mogą?" wygł. p. J.  
Wojnicz - Sianożęcki. — 17.00 Utwory 
fortep. A. Szeluty w wyk.  
kompozytora. — 17.35 Duety neapol.tańskie 
w wyk. J. Oluzińskiej - Makuszyń- 
skiej (sopr.) i J. Paszkowskiej (m.- 
Ministerstwo spraw wewnętrznych sopr.). Akomp. L. Urstein. — 17.55 
przygotowuje projekt ustawy o walce Program na dz. nasł. — 18.00 Miizy- 
z pornografią. Ma ona rozwinąć prze- ka taneczna. 19.00 Rozmaitości. — 
pisy Kodeksu Karnego o wizerunkach 19.20 „Skrzynka rolnicza pocztowa", 
: widow.skacb naruszających morał- omówi inż. W. Tarkowski. — 19.30 
ność publiczną , „Na widnokręgu". — 19.45 Pras. Dz. 
Nowa usfawa określi sposoby 2Wal- Radj. — 20.00 Opera z płyt „Car- 
czania wydawnictw /lornograficznych men . — 22.30 Skrzynka poczt, 
oraz nadzór nad widpwiskami, unie- techn., omówi p. W. Prenkiel. •— 
możliwtający wystawiania sztuk i fil 22.45 Urz. kom. P. I. M. i kom.  
pomów o charakterze deprawującym. Iićyjny. — 22.50 Muzyka taneczna. 
Teatry 
WIELKI: DriS przedstawienie ta* 
wiesaone. W próbach „Turandt". 
NARODOWY: Uziśn • cod/ltnnte 
„Car Iwan Groźny" t Węgrzynem i 
Siępowskim. W - próbach „Wesele". 
NOWY: Dziś i codziennie komedia 
.Mademo.-selte" 
LETNI: Dziś i codziennie kómedja 
Hertza „Podróż poślubna pana dyrek 
torą". 
POLSKI: Dziś i codziennie  
operetka Straussa „Zemsta Nietoperza". 
ARTYSTÓW (Karowa): Dziś i  
codziennie „Księżniczka chińska". 
TEATR ARTYSTÓW Karowa 18 
Codziennie od czwartku. 17-tfo b.m. 
MEzmczKfltisKsar.: 
CARLO GOZZ1 
Przekład poet. Emila Zegadłowicza 
Ceny biletów od 50 groszy do 5 zł. 
ATENEUM: Dziś „Kapitan z Roe- 
penick". 
KAMERALNY: (lokal d. Qui Pro 
Quo): Dziś i jutro „Dziewczęta w 
w mundurach". 
8,30 (Mokotowska 73). Codziennie 
operetka „Peppina". 
Teaspsykl 
MnRSKIE OKO: Dziś i codziennie 
wielka rewja „Yo-yo" z Mankiewi- 
ezówną i Krukowskim. 
BANDA: Codziennie „Jarmark 
śmiechu". 
WESOŁY TEATR: (Chłodna 49). 
Codziennie „Hotel rozwodowy*. 
LOTOS (Zygmuntowsks !0):Dz!gJ 
codzien. „Czy tańczysz już Bigulnę". 
MIGNON: Dziś i jutro „śmiej sig 
z tego". 
Cyrk 
STANIEWSKICH: (uL  
Ordynacka). Codziennie o 4,15, 8.15  
przedstawienia wielkiego programu Hstopado 
wego z trupą 20 lwów na czele. 
Kina 
ADRIA PALĄCE: „Pożądana". 
APOLLO: „Pieśń nocy". 
ATLANTIC: .Bezdomni". . 
CAPITOL: ,,Obcym wolno całować* 
WalHa z pornografią 
i Flip i Hap. . 
COLOSSEUM: „Boczna ulica"". 
Mała sala: „Ben Hur". 
CASINO: „Sto metrów miłości". 
EUROPA: „Blond Venu»". 
HOLI YWOOD: ..Student • iehrak" 
ŚNa scenie rewja „Dużo wdzięku — 
Imało Jęku". 
PALĄCE: „Rozkoszna przygodal 
PAN: „Biała trucizna". 
UCIECHA: „Mata Harl". 
KINA DRUGOEKRANOWE. 
BAJKA: „Pat i Patachon, Jak4 
paażerowie na gapę" i kłopoty B> 
rolda Loyda". 
CRISTAL: „Nocna przygoda". 
FAMA: „żona na jedną noc". 
FORUM: „życie za złoto". 
MEWA: „Królowa Podziemi" i 
„Buster Rię żeni". 
MIEJSKI: „Fllp i Flap w Legji" 1 
„Jackie Coogan". 
MASKA: „Wesoły Madryt". 
OAZA: „Wesoły Porucznik'' i „Bej 
Imrnni Bohaterowie". 
RIYtERA: „Legjon ulicy". 
ROXY: „Nasza jest noc" i rewja 
STAROMIEJSKI: ,.Rok 1914". 
TON: „żona na jedną noc". 
Jak się dowiadujemy, dn. 25 h. ni. 
minister wyzn. rei. i ośw. puhl. p. 
lędrzejewicz udać się ma do  
Krakowa. Min. lędrzejewicz weźmie udział 
w uroczystościach z okaz|i  
przypadającej 25-tej* rocznicy zgonu  
Stanisława Wyspiańskiego. 
Kwiecień 1931 roku zastaje rnnie już w pracy na 
'-ieżni. Trenuję bardzo ostro, nawet do te£o stopnia, 
iż są tygodnie, w których pracuję dwanaście razy,  
zostawiając sobie tylko niedzielę na odpoczynek, a więc 
dwa razy dziennie — rano odrabiam dłuższe dystanse, 
po południu — trenuję tylko na szybkość. Klumberg, 
Tdy mu powiedziałem o tern, kiwał z powątpiewaniem 
cłową, uwc*",,,c) że robię akuiat przeciwnie, niż to  
robią Finnowie. Nie zapominam też i o „przełajach",  
które, jak zwykle trenuję na polu wyścigowam. 
Zagranica, interesując się mojemi ostatniemi bie- 
Tami, zaczyna zasypywać P. Z. L. A. zaproszeniami dla 
Pćtkiewicza i dla mnie. Między iu. otrzymujemy  
zaproszenia na mistrzostwa Anglji, oraz na „Massarykowe 
Hry" do Pardubic. Niestety, brak funduszów (angielski 
Związek lekkoatletyczny nie zwracał za kr>8rty podró- 
hy) nie pozwolił nam wziąć udziału w mistrzostwach 
Anglji, natomiast z przyjemnością skorzystaliśmy z  
zaproszenia Związku czeskoslowackiego. 
Odwrócone role 
Tymczasem nadszedł termin biegu na przełaj. 
Bieg ton, pomijając już, że był ukoronownniem biegi- 
Ośrodka, był specjalnie ważny dla mnie przrdewszyst 
'.;iem dlatego, że po raz pierwszy w tym roku tniałer 
■'ię zmierzyć w nim z Peikiewiczem. Na kilka dni prze 
biegiem opinja sportowa Warszawy znp.sęl'i omawir 
go szeroko i rozprawiać na temat wyników Nu wet w ki 
ble starano ule. pogodzić Pe;kiew!cza zft rnrifi, RtV 
„WarszawIancV chodziło prZddcwG?yśthiMn o edob1 
cle na własność nagrody prwehodniej JJw. Struleckl' 
go dla najlepszego zospolu. Jn jednak po-Uwilem aprc 
wc jasno: na żadne kompromisy nie zgadzam się, chcę 
Wszystkie prawa autorskie zastrzeżoi 
rozegrać bieg tak, jak pozwoli tui ua to inoja forma. 
Na starcie, jak .rokrocznie, staje kilknset  
zawodników z asami lekkoatletyki na czele. Po strzale startera 
obejmuję prowadzenie, po kilometrze zań zaczyuam 
przeć jaknajbardsiej naprzód, chc^c oderwać się od 
Petkiewicza. Trasa jest dość ciężka. Przebiegając koło 
boiska „Warszawianki" spostrzegam, że Petkiewicz nie 
jest wstanie wytrzymać mojego tempa. Widzę  
dokładnie (po raz pierwszy), jak się załamuje. Wiedziałem co 
to znaczy, bo sam nieraz przeżywałem to uczueie. 
I nie uwierzycie: O ironjo! On, który nigdy w  
stosunku do mnie nie chciał być pobłażliwy, zaczyna 
prosić mnie, abym zwolnił tempo i biegł razem z nim. 
Zgłupiałem, w pierwszej chwili nie wiedziałem, czy się 
gniewać, czy też mu ustąpić. Przypomniała mi się  
chwila, kiedy to Zwróciłem się do niego z podobna. pi40śb4 
i kiedy on, zamiast zwolnić, przyśpieszył tempo, aby 
mnie do reszty pognębić. Co robić? Po chwili wahania 
żal mi się go zrobiło i zwolniłem. Przez trzy kilometry 
biegliśmy razem. Dopiero, kiedy Puchalski,  
korzystając z tego, że tempo było wolniejsze, zaczął nas  
dochodzić, zrywam się naprzód i przez nmtępne cztery kilo* 
•netry biegnę sam, aby bieg wygrać daleko zprzodu 
rzed innymi. Petkiewicz zostaje o 300 melrów wtyte, 
•rzychodzi Jako drugi. Sto metrów za nim znajduje się 
•chalBki. 
Dziś, rosmyślnjąc o tem, mogę stwierdzić napew 
, łe gdybym wtedy, po dwueh kilometrach, Mia pt- 
!ł na rękę Pe!kie\v!czowi i przyśpieszył, aiiewnośei 
•ofalby filę on wogóle z biegu. 
Tak zdobyli więc nagrodę Ośrodka, .a co naj- 
użnlejMG stwierdziłem, źe Petkiewicz znajduje ftię 
ł-zeczywiacie w kiepskiej formie i że nareszcie nadszedł 
czas, gdy będę mógł pokazać swoim „przyjaciołom", że 
niezraAony niepowodzeniami w roku zeszłym,  
systematyczną pracą, doszedłem do takiej formy, przed którą 
nawet „niezwyciężony" Petkiewicz będzie musiał uchy1 
lić czoła. 
„Latający Holender'1 
W kilka dni potem wyjeżdżam do Krakowa, aby 
.bronić przeć" ndniego puharu „I.K.C.", który zdobyłem 
w roku ubiegłym. Wogóle trzeba bezstronnie przyznać, 
iż biegi ..I.K.C." są najbardziej bodaj przyciągające 
z biegów na przełaj, jeżeli chodzi o propagandę  
sportu. W dniu tym, jakby cały Kraków obchodził jakieś 
wielkie święto. Tłumy publiczności od samego rana 
zalegają planty, interesując się walką młodego  
pokolenia o pierwsze miejsce. Biegnąc cały czas obok  
publiczności, trasę przebywa się tak szybko, że zupełnie 
zapomina się, o walce z tym właśnie największym  
wrogiem biegacza — czasem. Dodać muszę, że publiczność 
krakowska jest niezwykle przychylnie usposobiona do 
tych biegów, wiwatując co przedniejszyru  
lekkoatletom na każdym kroku. 
Jak wszystkie biegi', tak i ten starałem się  
ukończyć jak najprędzej, aby niezwłocznie wyjechać do  
Warszawy. Weszło to już w zwyczaj, to też znajomi  
niejednokrotnie dziwiąc się, przezywali mnie ..latającym 
Holendrem". Nie dlatego, że biegałem dobrze, ale ze 
względu na stały pośpiech mój do pieleszy domowych. 
Gdy przybyłem do Warszawy zastałem zaproszenie 
Związku czeskosłowackiego, który proponował mi 
start na 5000 mtr. w- ramach meczu Wysokoskolski 
sport — Slavia, który miał odbyć się za kilka dni 
w Brnie. Ponieważ P 2.L.A. udzieliło mi zgody na wy 
jazd, wyruszam w podróż, aby 14 maja zmierzyć się 
t Kośćalciem. 
Jakkolwiek pierwszy mój start na bieżni wypadł 
w roku bieżącym zagranicą, to jednak niemniejszą wa- 
■« »r2ywiąfcywalem do niego, bowiem dzień ten tniał 
}*t$ dla mnie egzaminem t prrcy i 2aprnwv zimowej, 
Itnżnlkiem. na jaką formę stać mnie będzie w tym 
oku. 
C. d. n.
		

/0831.djvu

			S== Nr. 214 i 
NA POSTERUNKU 
NOWINY CODZIENNE 
Str. 3 
Po półtoragodzinnej rozmowie 
z marszałkiem Hindenburgiem, 
Hitler przystąpił do rozmów z iń 
nemi stronnictwami na temat u- 
tworzenia większości  
parlamentarnej. 
Występuje zatem jako mąż  
zaufania prezydenta Rzeszy?  
Niezupełnie. Misji tworzenia rządu 
Hindenburg Hitlerowi nie  
powierzył, całkiem wyi«aźnie rezerwu- 
«lak carski general-gubernator 
nej rozmowy Hitlera ,z  
Hindenburgiem było powierzenie mu 
oh^evr8!^"tZdaJe J*/*?1, Że! w«oraj82y wypadek w koście- 
obeeny zwrot prezydenta Rzeszy he gw. Krzyża nasuwa na pamięć 
w stronę parlamentu ma na celu szczegóły, dotyczące podziemi 
jedynie wykazanie jego niezgody (Warszawskich. Obfity materjał 
i bezsiły oraz ułatwienie drogi j jest w posiadaniu archiwum miej- 
badał podziemia Warszawy 
dla nowego rządu generalskiego 
— z tą tylko różnicą, że teraz 
chodziłoby o wytworzenie  
jakiejś choćby milczącej toleran- 
Jednomyślna choroba komisji inżynierskie! 
lochów. 
Następnie inż. Orłowski stwier 
dza, że również ciężko  
zachorował na serce, musi wobec tego 
wyjechać do kąpieliska i również 
jąc sobie ponowne powołanie rzą cji dla tego rządu ze strony Rei 
du pozaparlamentarnego. Na ra-1 chstagu albo też o rozwiązanie 
»e oczekuje on tylko od Hitlera, parlamentu po raz trzeci. Innem! 
odpowiedzi: czy jest zdolny zgru 
pować dokoła siebie większość 
Reichstagu — a przynajmniej, 
czy możliwe jest sformułowanie 
jakiegoś programu, któryby ta 
większość wspólnie popierała? 
To, co się dzieje obecnie w 
Niemczech, jest wyciągnięciem 
konkluzji z wyników wyborów 
odbytych przed dwoma  
tygodniami Hitler potrafił w nich  
utrzymać się jako przywódca  
najsilniejszego tronnictwa, mającego 
za sobą przeszło trzecią część 
parlamentu. Zarazem jednak  
wyszedł osłabiony i miał  
sposobność przekonać się, źe jego wpły 
wy już dalej rosnąć nie mogą, 
chyba tylko maleć. Miał też dwa 
tygodnie czasu do zastanowienia 
się, jaką wobec tego wybrać li- 
nję dalszego postępowania. 
Obecnie zaś stanął przed  
egzaminem praktycznym. Ma zdobyć 
dla siebie poparcie centrum. Bez 
pewnych kompromisów nie  
będzie to możliwe. Czy się będzie 
Hitler upierał przy otrzymaniu 
dla siebie godności kanclerskiej 
a w zamian za to pójdzie na pew 
ne ustępstwa pod względem  
programu, czy też będzie pragnął 
wysuwać przedewszystkiera  
hasła, głoszone w czasie kampanji 
wyborczej — to zobaczymy w 
dniach najbliższych. Hitler  
stanął na rozdrożu i ma do wyboru: 
dojście do władzy a  
przynajmniej wzięcie w niej udziału za 
cenę pewnych ustępstw albo też 
ułatwienie Hindenburgowi  
dalszego rządzenia państwem bez 
parlamentu. 
Jest na razie rzeczą mocno 
wątpliwą, aby wynikiem powtór- 
słowy: dyktatura w  
rękawiczkach czy bez? 
W kulisach zaś stoi gen. 
Schleicher. Już od szeregu  
miesięcy uważany jest on za tego, 
który jest właściwym  
kierownikiem niemieckiej polityki i choń. 
ukryty w cieniu, porusza  
sprawnie wszystkiemi nićmi. On jest 
przecież od paru lat głównym 
doradcą marszałka Hindenbur- 
ga i jego dziełem było kolejne o- 
balenie kanclerzy  
parlamentarnych, najpierw socjalisty Muel- 
lera, potem centrowca Bruenin- 
ga, aby utorować drogę Papeno- 
wi, którego teraz znów usunął. 
Gen. Schleicher zmierza  
planowo do celu ,jaki sobie wytknął, 
a który w każdym razie polega 
na jednem: aby wpływy wojska 
na politykę były coraz  
silniejsze. 
W stosunku do Hitlera gen. 
Schleicher zachowuje stale  
stanowisko pełne rezerwy i ma w 
jego obozie sporo zwolenników. 
To też już w ostatnich czasach 
mówiono o możliwości  
kombinacji Hitler—Sschleicher. W  
ewentualnym rządzie Hitlera  
Schleicher byłby niewątpliwie tym, 
który jako właściwy mąż  
zaufania Hindenburga miałby czuwać 
nad tem, by sprawy nie poszły 
w niepożądanym kierunku. Ale 
prawdopodobniejsze jest, że  
będzie on tym, który po  
zakończeniu obecnych rozmów Hitlera 
weźmie w swoje ręce  
formowanie nowego rządu. Może nawet 
osobiście pozostanie dalej w cie 
niu — w każdym razie on jest 
w tej chwili reżyserem głównym. 
Sen. 
skiego. 
Jak wiadomo, dookoła kościoła 
Sw. Krzyża powstały legendy o 
lochach i przejściach łączących 
podziemia świątyni z dawnym  
folwarkiem Świętokrzyskim  
(dzisiejsza ul. Czackiego) oraz ze skarpą 
między ul. Oboźną a pałacem- Ka 
zimierzowskim. Policja rosyjska 
miała nielada kłopot z szukaniem 
tych lochów i, do wybuchu  
wojny, czyli do ewakuacji  
Warszawy, wciąż jeszcze „ochrana  
carska" nie mogła się pogodzić z my 
ślą. że lochów i przejść nie  
wykryje. 
PO ROKU 1863 
Poszukiwania potajemnych 
przejść pod ulicami Warszawy 
zaczęły się w roku 1864, a więc 
po styczniowem powstaniu, kiedy 
to ówczesny gubernator rosyjski 
otrzymał tajne informacje, iż gru 
py powstańców w daszym ciągu 
leszcze się zbierają, w różnych 
podziemiach. 
W archiwum miejskiem żnajdu 
iemy w tej sprawie poufne pismo 
kancelarii gubernatora do ówczes 
nego prezydenta miasta. Pisze 
on, iż wobec istnienia  
podziemnych przejść, prezydent winien 
wydelegować komisję, złożoną z 
nrchitektów i budowniczych dla 
oporządzenia dokładnego wjvkazu 
i planów „podziemnych chodów". 
Istotnie, komisję taką  
wybrano, zaprosiwszy do niej dobrych 
patrjotów Polaków: inżyniera Zy 
gadlewicza, Orłowskiego i Zawadź 
kiego. 
NIC NIE ZNALEiSLl 
Komisja ta szybko załatwiła się 
ze sprawą podziemnych przejść, za 
wiadamiająć prezydenta, iż nie nie 
może odnaleźć, co też  
natychmiast było zakomunikowane w 
drodze urzędowej gubernatorowi 
W odpowiedz' na to. zirytowany 
gubernator jeszcze ra<5 zwróci! 
się do prezydehta, oświadczając 
kategorycznie, że wie doskonale o 
istnieniu labiryntu lochów i żąda, 
pod groźbą kary, przedstawienia 
w ciągu najkrótszego czasu  
wyników badań. 
W tem miejscu korespondencja 
pomiędzy prezydentem a guberna 
torem urywa się. 
TRZY ZASŁABNIĘCIA 
Natomiast znajdujemy trzy  
załączniki. Inż. Zygadlewicz  
zawiadamia prezydenta miasta, że wsku 
tek choi-oby płuc musi wyjechać 
na południe i przeto nie może kie 
rować pracami komisji dla badań 
nie będzie brał udziału w poszu 
kiwaniach komisji. 
Podobne zaświadczenie złożył 
trzeci inżynier, Zawadzki,- który 
w ten sam sposób wykręcił się od 
Udziału w pracach nad dekonspi- 
racją powstańców. 
ZAGADKA PODZIEMI 
Sprawa zamarła. I po dziś dslefi 
nikt nie wie właściwie, gdzSe się 
znajdują podziemne przejścia w 
Warszawie. Podczas naprawy  
wodociągów i kanalizacji natrafiano 
częstokroć na jakieś loch, które 
zasypywano, względnie  
rozbierano. Nie jest wykluczone, ii byłr 
te tylko pozostałości po  
piwnicach, nieistniejących jut budyte 
ków prywatnych. 
mmmmmm—mm—mmmmm**— 
Na wiecu w Wilanowie 
pękły bomby cuchnące 
Wystęo boiówki z nożami i pałkami 
Wczoraj przed południem  
odbywało się w Wilanowie  
poświęcenie sztandaru tamtejszego  
oddziału stronnictwa ludowego. 
Poświęcenia dokonał ka.  
Panas. W uroczystości wzięli u- 
dział posłowie: Witos,  
Malinowski, Wrona, Bagiński, Kiernik, 
Smoła, Nosek i inni. 
Po nabożeństwie i poświęceniu 
sztandaru w kościele, zebrani w 
liczbie kilku tysięcy osób udali 
się na plac koło domu p. Orzeń- 
skiego, gdzie z trybuny mieli 
przemawiać posłowie. Pierwszy 
zabrał głos pós. Malinowski. 
Tymczasem między uczestników 
uroczystości zaczęła wciskać się 
bojówka .dowodzona przez  
pewnego jegomościa w okularach, z 
czarnym wąsikiem. Kiedy po p< 
śle Malinowskim zaczął  
przemawiać ke. Panas, bojówka ta  
przerywała mu coraz częściej, wBzczy 
nająć tumulty, równocześnie zaś 
przeciekała się ku trybunie. 
Sowiety źgdaEą 
S-Ietnleao kredytu 
Propozycje poczynienia pi"zea 2.S. 
R. R. nowych zamówień w Polsce na 
towary nieeksportowane dołąd do  
Sowietów napotykają na trudności  
kredytowe. Sowiety wysuwała bowiem 
żądan!a kredytu 36-miesięcznego a dy 
skonto tak długoterminowych  
zobowiązań jest w chwili obecnej  
niemożliwe. 
Studja literackie „arcybiskupa" Kowalskiego 
Płocki rozpustnik komentojs „Piekło" 
Wysłannik „Nowin Codziennych" na odczycie w domu modlitwy przy ul cy Szarej 
ją ten grzech innym, jakeśmy te- CZYŚCIEC NA PÓŹNIEJ. 
go doznali w swem dziele. — O czyśćcu będziemy mówili 
Dora modlitwy marjawitów 
przy ul. Szarej w Warszawie był 
wczoraj wieczorem widownią o- 
sobliwej imprezy. Głowa sekty, 
„arcybiskup" Kowalski, skazany 
na więzienie za dopuszczanie się 
czynów lubieżnych z wychowań- ołtarzem, a raczej 
kami swego klasztoru w Płocku, ołtarz płótnem, i 
ale dotychczas przebywający na 
wolności, wygłosił tam odczyt z 
przeźroczami na temat „Pieklą" 
Dantego. Znany dotychczas  
raczej z muzykalności organizator 
słynnych zespołów mandolinistek 
okazał się tym razem  
zwolennikiem literatury pięknej. 
W SIEDZIBIE MARJAWITÓW. 
Wchodzę bocznemi drzwiami 
do domu modlitwy, tonącego w 
ciemnościach. Szarzeje coś tylko 
przed wielkim ołtarzem:  
zawieszono na sznurku ogromne  
prześcieradło nieco postrzępione i 
nie pierwszej czystości, na któ- 
rem z aparatu projekcyjnego, sto 
jącego w środku głównej nawy, 
wyświetla się przeźrocza %  
ilustracjami potępieńców. W  
ciemności rozlega się glos  
wykładowcy: 
— Tutaj widzimy heretyków i 
ludzi występujących przeciw 
państwu. To właśnie katolicy są 
sprzeczni z prawdziwą wiarą, 
choć nas o to oskarżają. A tych, 
co buntują przeciwko władzy, 
mamy i u nas; zwalczają  
marszałka Piłsudskiego, a to jest 
człowiek, któremu władza od  
Boga jest dana... 
TRUDNY KOMENTARZ. 
W tem miejscu zastanowiłem 
eic. jak on to pogodzi * tem, **ł 
tt«m. Piłsudski jest katolikiem. 
A'« tnakómlty komentator  
Dantego Alighleri nie zatrzymał się 
Ba<* tym drobiazgiem. Zażądał 
parę 
światła, chcąc przeczytać 
strof poematu. 
W blasku jedynej żarówki  
widzę zażywną postać dostojnika 
mariawickiego. Siedzi w białym 
habicie na podwyższeniu przed 
zasłaniają< em 
czyta przez 
okulary poemat Dantego w  
tłumaczeniu prof. Porębowicza. W 
neogotyckiem, białem wnętrzu do 
mu modlitwy znajduje się około 
półtorej setki słuchaczy. Przewa 
ża biedota powiślańska, wśród 
której szarzeją tu i ówdzie  
habity „zakonnic" mariawickich. Nie 
inteligentne twarze i wpatrzone 
w wykładowcę oczy. Nie roz-umie 
ją oczywiście ani słowa z  
wielkiego dzielą Dantego, ale im je 
uprzystępnia komentarz zaktuali- 
zowanerni wnioskami. 
RZECZ O PIENIĄDZACH. 
— A wszystko przez pieniądze 
i dla pieniędzy. Czemu opozycjo 
występuje przeciwko marsz-  
Piłsudskiemu? Bo chce się dorwać 
do władzy i do pieniędzy. Teraz 
jest kryzys, dopust Boży, brak 
pieniędzy. A kto je gromadzi? 
Księża, kler katolicki wyciągu z 
całego kraju każdy grosz, a co tam 
się dostanie, to już przepadło. 
Te brednie padają na podatny 
grunt: widzę, jak dwuch  
słuchaczy przedemną z aprobatą  
potakuje głowami. Nie widzą sprzeczno 
ści i absurdów w tem ględzoniu. 
Na prześcieradle ukazują się 
coraz to nowe sceny piekielne, 
swoiście objaśniano przez  
„arcybiskupa". Sensację budzi naga po 
stać nierządnicy, przy której ploc 
ki rozpustnik beż zojąknięnia się 
powiada: 
KTO PÓJDZIE DO PIEKŁA? 
— .Tak, idą do piekła cl, którzy 
grzeszą rozpustą, choć zarzuca- 
Wreszcie scena a Ugolinem wy 
żerającym mózg Rugieri'emu. 
— Scenę tę przetłumaczył pięk 
nie nasz wieszcz, Adam  
Mickiewicz — popisuje się erudycją Ko 
walski, — ale ja ją wam  
przeczytam w tercynach, tak jak  
został napisany oryginał. — I  
odczytał tłumaczenie Porębowicza. 
Doszedłszy na samo dno  
piekła opisał Lucyfera, porośniętego 
włosami, grubemi jak konary 
drzew, po których Dante ze swym 
przewodnikiem Wergiljuszem seho 
dzą do wąwozu, prowadzącego na 
wyspę czyśćcową. 
Z chwilą, gdy na mównicę 
wszedł pos. Kiernik, bojówka, któ 
ra tymczasem dotarła aż do  
trybuny, rzuciła kilka cuchnących 
bomb. Jednocześnie rozległ się 
strzał, skierowany ku trybunie. 
Był to widocznie sygnał,  
albowiem wszyscy członkowie  
bojówki powyjmowali poukrywane pal 
ki gumowe , poczem rozpoczęła 
się dzika bijatyka. Poszły w ruch 
laski i noże, zaczęły się rozlegać 
strzały rewolwerowe. 
Napastowani starali się bronić 
i byliby odparli bojówkarzy,  
jednak w tejże chwili ukazali się na 
placu policjanci w liczbie  
kilkuset, którzy poczęli rozpędzać 
tłum. 
Pobitych zostało kilkunastu 
uczestników wiecu, pozatem  
jeden z ludowców był ugodzony, 
przez bojówkarzy nożem w plecy. 
Inni ranni i poturbowali!, chcąc 
uniknąć przykrych następstw, 
ukrywali się w pobliskich  
domach. 
Sprawujący na wiecu funkcję 
przewodniczącego pos. Nosek, 
wskazał policji, przy pomocy 
świadków .szereg osobników, któ 
rzy należeli do bojówki, wskutek 
czego policja dziewięciu z pośród 
nich wylegitymowała, zapisując 
ich nazwiska. Na żądanie jednak 
organizatorów wiecu, o  
wskazanie im tych nazwisk,  
odpowiedziano odmownie. 
■ o O o- 
Podziękowanie Warszawy 
za 35-lefnią rzetelną pracą 
w przyszłym roku, a teraz nie  
zapomnijcie o złożeniu: młodzi po 
20—30, starsi 50 gr. i co kto  
może więcej, na koszta przeźroczy... 
Głos wykładowcy cichnie w  
jakimś niezrozumiałym pomruku, 
wśród słuchaczy podczas  
wezwania do składek widać pewną  
konsternację. Nastąpiła chwila  
modlitwy na zakończenie, idę ku 
wyjściu i obserwuję kilku  
wymykających się, jak odwracają  
głowy od marjawitki z tacą,  
czekającej u drzwi na datki. Kwesta 
się wyraźnie nie udaje.- 
Perasp. 
W sali Rady Miejskiej odbyła 
się wczoraj uroczysta akademja 
dla uczczenia 35-letniej  
działalności społecznej i 25-letniej pracy 
w magistracie p. Kazimierza  
Koralewskiego. 
Akademję tę zaszczycił Swą o- 
becnością J. E. ks. kard,  
Rakowski, przy udziale licznego  
duchowieństwa. Pozatem byli obecni po 
przedni prezydenci Warszawy, m. 
in. ks. Lubomirski, inż.  
Drzewiecki, następnie działacze  
samorządowi, przedstawiciele Rady mifj- 
skiej i magistratu oraz kilkaset 
osób, które zetknęły się w życiu 
społecznem z jubilatem. 
Przewodnictwo akademji  
spoczywało w rękach prezydenta Sło 
mińskiego. Pp. Geizler, Szarzyń- 
ski, Zaremba, Drzewiecki,  
Dobraczyński, Orzechowski, Wiałocki, 
Jarzębowski i inni w ciepłych 
słowach podneśli zasługi p.  
Koralewskiego. Zwrócono uwagę na 
jego działalność przedwojenną, 
następnie na energiczną akcję f od 
czas wojny, jako członka  
komitetu sanitarnego, następnie jako 
członka komitetu obywatelskiego, 
kierownika opieki społecznej. P. 
Koralewski jako pierwszy prezes 
Kasy Chorych w Warszawie, aż do 
czasu zawieszenia samorządu tej 
instytucji, rozwinął ją, gromadząc 
ogromne rezerwy pieniężne, prze 
prowadzając wielkie inwestycje. 
W r. 1930 ks. kard. Rakowski 
zaprosił p. Koralewskiego do  
organizacji katolickiego Związku 
instytucyj opiekuńczych i  
wychowawczych „Caritas". 
Od siebie dodamy, że p. Kazi-, 
mierz Koralewski przedstawia 
typ pracownika spełecznego.który 
pracuje bez szumnego rozgłosu w 
tem głębokiem przeświadczeniu, 
że to. co czyni, jest pożyteczne dla 
społeczeństwa i narodu. 
W imieniu naszego pisma, skła 
damy p. Koralewskiemu  
serdeczne życzenia. 
oOo 
Czy hukną strzały? 
w lasku Bielańskim 
Wśród złotej młodzieży żydowskiej boty na niedzielę wesołą szopkę-dan- 
w Warszawie panuje wrzenie, którego 
powodem jest niezwykłe zajście ho- 
.lorowć, które wynikło podczas żaba 
wy w sali stowarzyszenia komiwoja 
Jerów przy sil. Leszno 14. 
Zjednoczenie akademickiej  
młodzieży żydowskiej urządziło w nocy z. so- 
na wczorafszem 
Wczoraj obradowało w  
Warszawie nadzwyczajne walne  
zgromadzenie Ligi piłkarskiej. 
Jak zwykle na tego rodzaju za 
braniach, znacznie więcej było 
gadania, niż istotnej pracy  
zespołowej. Dość powiedzieć, że zanim 
przyszło do jakichkolwiek uchwał 
zrobiono przerwę.. obiadową,  
mimo, że obradowano od wczesnego 
rana. 
Należy podkreślić że minio wiel 
kiego strachu przed  
„nowościami", to zn. reorganizacją  
dotychczasowych rozrywek ligowych, ze 
brani zdobyli się wreszcie na  
minimum odwagi i uchwalli dezyde 
raty w korunku zmian zasad tych 
rozgrywek. 
A więc uchwalono, że w roku 
J933 zmiany będą dokonane —po 
niewał system dotychczasowy 
..kładzie1' kluby finansowo, oraz 
wpływa ujemnie na poziom  
sportowy drużyn i moralność griciy. 
wa.lnem zebraniu Ligi. 
W obu wypadkach zebrani  
kierowali się zasadą, że należy skió 
cić czas trwania rozgrywek, g.1yż 
gianie na wiosennem błocie, luub 
zimowym mrozie, nio przynosi  
korzyści ani finansowej, ani  
sportowej. 
W trakcie zebrania nadeszła 
wiadomość, żo finałowy meca kIu 
i=y A ó wejście do Ligi wygrały 
Podgórze (Kraków), zwyciężając 
—■ IWIIIIWII llllllllllll lllllll III llllll 1111U 
S adykat owocsrsni 
W Warszawie powstał nowy syn- 
.lykat Owocarski jjrupuiący  
producentów suszonych owoców południowych 
i krajowych. Syndykat wypuścił na ry 
ni'k standaryzowane aiczki owoców 
prasowanych, podwyzsrająe równo- 
cztńnio ceny. 
1'igi w piK7lińcti /a''mnicznycli 
Złożono, dwa projekty; podziału »£'%*, 70. *'' "" °' *M ' 
na dwie grupy i zmniejszenie liczi poznańską Lcgję 4:2. Ten suchy 
by klubów do 10. Projekty te bę-1 fakt zdecydował ó przeszłości  
Lida rozpatrywane na dorocznem gi 
!l DO- 
?as i 
Życie rozwiązało ten węzeł  
gordyjski lepiej, niż zacietrzewieni 
politycy klubów. W sytuacji obec 
nej Liga musi być podzielona na 
dwie grupy, ponieważ w razie  
pozostawienia dwunastu klubów w 
Lidze, cztery kluby krakowskie 
(Cracovia, Wisła, Garbarnia, Pod 
górze) otrzymałyby 44 terminy do 
gry na swoich boiskach. Trzeba 
natomiast pamiętać, ze ilość  
niedziel w sezonie ligowym* które 
mogą być poświęcone na rozgryw 
ki ligowe, wynoBi 24. A więc przy 
pozostawieniu status quo —  
sytuacja bez wyjścia. 
W sprawie sieJmiu, względnie 
dziewięciu punktów odebranych 
• Czarnym" (Lwów), uchwaUmo 
reasumować uchwałę i oddać spra 
wc ponownie do rozpatrzenia «a- 
rzndowi Ligi (ten wąż morski nie 
może umrzeć). 
Cłng p. t. „Ząb, zupa, dąb" Dancingr 
uda! się doskonale, bowiem wszystkie 
sale stów. komiwojażerów były wy-' 
pełnionego do ostatniego miejsca. 
W tłoku nietrudno o zajście. Nic 
dziwnego, żo w pewnej chwili, p.  
Stefan Nojging (Śniadeckich 12) naratił 
się p. Juljuszowi Pumpjanskiemu 
(Sienna 13) i to naraził Bię bardzo po 
ważnie, skoro p. Pumpjański uznał ta 
stosowno skrytykować go czynnie wo 
bec zgromadzonego towarzystwa, 
P. Noiging, który nota bene Jest 
członkiem jednej z żydowskich korpo- 
racyj, wysłał p. Pumpjanskiemu  
zastępców, ci zaś skomunikowali się 
wczoraj z sekundantami strony  
drugiej. Na pierwszem posiedzeniu  
postanowiono zwołać sąd honorowy, a za 
zgodą obu stron, arhitrem obwołano 
młodego prawnika-apllkanta p. J. L. 
Podobno sekundanci przygotowują 
już miejses w lasku bielańskim i  
czyszczą broń. Kto wie, czy nie hukną 
strzały. 
Najbogatsze 
przedsiębiorstwa 
Oficjalne obliczenia wartości  
majątków prłcdsłębiorstw fnrtstwowyćh wy- 
katnjg. ie najbogatsi jut labryka 
fwiąskńw azotowych w Mościc»ch, któ 
rej majątek szacowany jest hiJansowo 
Ti.i i7; milionów iłotydi
		

/0832.djvu

			Str. 4 
Nr. 214 
Na złamanie karku 
Szalona Jazda reportera 
wśród szczytów alpejskich 
,W jednym z magazynów  
ilustrowanych belgijskich ukazał 
się artykuł, opisujący w sposób 
barwny nieznany szczegół wyprą 
wy profesora Piccarda do  
„zimnego nieba". 
Jak wiadomo, balon z gondolą 
uczonych belgijskich opadł w 
pierwszej wyprawie do stratosfe- 
ry na lodowcu Gurgl. O  
lądowaniu dowiedziała się  
telefonicznie radjostacja wiedeńska „Ra- 
vag". Postanowiono  
natychmiast odbyć wywiad z uczonym, 
aby zasięgnąć dla radiosłuchaczy 
nico plotek o tem „co się dzieje 
w niebie". 
Jedynym człowiekiem, który 
mógł taki wywiad  
przeprowadzić, był speaker radjostacji wie 
deńskiej p. Balduin Neumann. 
Naczelna Rada Adwokacka 
Dowiadujemy się, że dn. 1 grudnia 
odbędzie się konstytucyjne  
posiedzenie nowopowołanej Naczelnej Rady 
Adwokackiej. Rada dokona wyboru 
prezesa, 2 wiceprezesów i sekretarza 
oraz wydziału wykonawczego, złożone 
go z 9-ciu osób. 
Ze źródeł dobrze poinformowanych 
donoszą, że na stanowisko prezesa 
Rady będzie wysunięta kandydatura 
adw. Franciszka Paschalskiego, na sek 
retarza zaś kandydatura adw.  
Mieczysława Ettingera, 
Na pierwszym lodzie 
potknął się złodziej 
Wskutek przymrozku jezdnia w alei 
Trzeciego Maja pokryła się ubiegłej 
nocy lodem. Nie przewidział tego  
Alfred Łasz (Kacza 23), skradł  
pozostawiony bez dozoru rower w pobliżu 
baru „Gastronomja", wskoczył na 
siodełko i pomknął w stronę mostu. 
Wkrótce jednak na śliskiej jezdni 
wywrócił się wraz z rowerem i zwich 
nął sobie nogę. 
Właściciel roweru, p. Ludwik Buks 
(Piękna 42) spostrzegłszy stratę, do- 
pędził utykającego złodzieja. Zamknie 
to go w areszcie. 
Okazało się jednak, że p.  
Neumann ma grypę i leży z  
gorączką w łóżku. 
Radjostacja zaniechała z praw 
dziwym żalem wykonania tego 
świetnego planu reporterskiego, 
jakież było jednak zdziwienie tej 
stacji, gdy ti-zeciego dnia p. 
Neumann zjawił się w studjo 
„Ravagu" jeszcze ze śladami  
gorączki i oznajmił, że ma w  
zanadrzu autentyczną rozmowę z 
Piccardem. Tu niestrudzony  
miłośnik swego zawodu radjowego 
opowiedział co następuje: 
— Gdy się dowiedziałem o  
lądowaniu Piccarda w Gm*gl — 
odeszła mnie gorączka grypowa, 
a poniosła gorączka reporterska. 
Wyskoczyłem z łóżka, odbyłem 
pięć minut ćwiczeń  
gimnastycznych, łyknąłem parę konjaków z 
żółtkiem i stanąłem do walki z 
przeciwnościami. W Wiedniu nie 
było już na lotnisku ani jednego 
samolotu do Insbrucku, puściłem 
się więc tego samego dnia  
nocnym kurjerem w podróż do In- 
sbrucka, odległego przeszło o 
500 kim. 
Stamtąd udałem się  
samochodem do Zweisellstein, wysoko, 
aż do doliny Ootz. Tu był kres 
drogi automobilowej ,wypadło 
mi wspinać się trzy godziny na 
Obere - Gurgl. Tam był Piccard z 
gondolą. 
Obu uczonych schwytałem na 
gorącym uczynku rozpalania  
ognia na lodowcu, u podnóża które 
go rumieniły się dojrzałe owoce 
i panowało upalne lato. Uczeni 
wyczekiwali właśnie na trzech 
tragarzy alpinistów, którzy mieli 
na plecach znieść do  
Zweisellstein, najcenniejsze, 300-funto- 
wej wagi, części aparatury i 
przyrządów naukowych. 
Okazało się, że speaker wieden 
ski, gentleman o wybitnym  
zmyśle dziennikarskim, zjawił się w 
ku czci ś. p.Franciszka Żwirki i Wgury 
P. Holsztejn, właściciel wytwórni za 
bawek przysłał prezent dla Heniusia 
Żwirki w postaci kolejki i wozu  
strażackiego. Pracownicy miejskiej  
składnicy aptecznej magistratu miasta st. 
Warszawy: 1) Władysław Noworyto 
zł. 10.—, 2) Aleksander Pawłowski 
zł. 5.—, 3) Helena Verderberowa zl. 
—.50, 4) Zofja Dominczakówna zt. 
—.50, 5) Aleksander Elter zł. 2.—, 6) 
Stefanja Jeżycka zł. 5.—, 7) Irena 
Szpechtówna zł. 2.—, 8) Janina  
Orzechowska zł. 3.—, 9) Janina Łukomska 
zł. —.50, 10) Kazimierz Grabowski 
zł. —.50, 11) Bezimiennie zł. 3.—, 12) 
Marja Majewiczówna zł. —.50, 13) 
Bezimiennie zł. 1.—, 14) Bezimiennie 
zł. 2.—, 15) Bronisław Kudelski zł. 
2.—, 16) Bezimiennie zł. 3.20, 17) He 
leną Tosio zł. 1.—. Razem zł. 41.70. 
Władysław Karzplewicz zł. 5.47, L. O. 
P. P. Kolo Nr. 383 przy c/składżie f. 
Standard Nobel w Polsce S. A.  
dodatkowo zł. 14.—, S. N. zł. —.80, Dy- 
dekcja zarząd i ziemski zarząd  
Obwodowego Funduszu Bezrobocia zł. 93.90» 
Zuzanna Krycka z Siedlec zł. 5.—. 
Razem zł. 160.87. 
samą porę: on to był bowiem 
pierwszym człowiekiem, który 
zwabił z niższego zbocza góry jeź 
dźca - wieśniaka i zdołał go  
namówić do użyczenia swego  
wierzchowca belgijskiemu uczonemu. 
Zbieg okoliczności zdarzył, źe 
wieśniak śpieszył się do sądu w 
Zweisellstein i to spowodowało, 
że profesor Piccard odstawiony 
został wprost z nieba przed sąd 
pokoju w Zweisellstein.' 
W tych krotochwilnych  
okolicznościach p. Neumann odbył 
długą i ciekawą rozmowę z profe 
sorem o „czerwonem i zimnem 
słońcu i ołowianem niebie,  
mroźnych prądach powietrza i o tem, 
jak wygląda ziemia z wysokości 
kilkunastu kilometrów". P.  
Neumann dowiedział się, że z takiej 
wysokości — ziemia wcale nie 
wygląda. 
O tem wszystkiem  
opowiedziała radiosłuchaczom całego  
świata po raz pierwszy stacja  
wiedeńska „Ravagu", a p. Neumann  
zyskał przydomek króla  
reporterów. 
Ferwor dziedzica 
Sezamie, otwórz się! 
Po północy, na ul. Trębackiej przed 
barem „Sezam", zatrzymał się  
jegomość na chwiejnych nogach, ubrany 
w bekieszę i myśliwską czapkę  
futrzaną. 
— Hej, otwórz się! — krzyczał, aż 
szyby zadrżały w barze. 
Nim przybiegł, policjant z  
pobliskiego posterunku, pan dziedzic owinął 
pięść w szalik i z rozmachem uderzył 
w taflę szklaną. 
Szyba rozsypała się na drobne  
kawałki. Rozochoconego dziedzica  
zaproszono do 12 komisarjatu. Był to o- 
bywatel gminy Blizne pd Warszawą, 
p. Wacław <9, 
Odpowie za ten wybryk przed  
sądem, a żona w domu dołoży. 
Przestępca 
o trzech nazw'skarh 
Około północy dzwoniła do bramy 
przy ul. Chmielnej 11 p. Stefanja 
Weigt. W tejże chwili podbiegł do 
niej opryszek i wyrwał jej torebkę z 
gotówką. 
Na krzyk okradzionej pobiegli za 
złodziejem dozorcy nocni i ujęli go. 
Zatrzymany opryszek nie chciał  
początkowo powiedzieć, jak się nazywa. 
W komisarjacie oświadczył, że jest 
Jakóbem Prośniakiem. Badany  
następnie w urzędzie śledczym zeznał, że je 
go nazwisko brzmi Pruśnik. Dopiero z 
odcisków palców przekonano się, >.e 
jest to znany złodziej, Ela Rozen- 
sztajn. 
OD ŚWITU DO NOCY 
Gość-fakir 
Zdziwił się kelner, usługujący w 
restauracji „Nowa Gospoda" (Jasna 4) 
ponieważ platerowa zastawa, podana 
przed chwilą znikła ze stolika. 
Przyjrzawszy się bliżej pewnemu 
gościowi, kelner zauważył, że z za 
wełnianego pulowera wystają mu  
widelce i łyżki. Obładowany platerami 
biesiadnik usiłował wyjść  
niepostrzeżenie. Zatrzymany przez służbę,  
podał się za Władysława Wilkowskiego 
(Zajęcza 12). Twierdził, że nie chciał 
skraść platerów, lecz tylko pokazać 
sztuczki magiczne. 
Policja prześle fakira do dyspozycji 
sadu grodzkiego. 
Przy.nl. śliskiej 39 Michał  
Wolski, chory umysłowo, w przystępie 
szału, porwał siekierę i rzucił się na 
żonę Marjannę i syna Edwarda. Prze 
rażeni domownicy uciekli na  
podwórze. Tymczasem szaleniec zamknął 
się w mieszkaniu i na usilne  
dobijanie się, nie dawał odpowiedzi.  
Przerażona Wolska pobiegła do 8 komis, 
prosząc o pomoc. Policjant, przy po 
mocy dozorcy, wyważyli drzwi. Pier 
wszy wpadł do mieszkania  
sublokator Stefan Modzelewski, który  
ujrzawszy Wolskiego p wiszącego na 
sznurku, przymocowanym do szafy, 
momentalnie przeciął sznurek i  
rzucił się na ratunek. Zastosowano 
sztuczne oddychanie. Po chwili  
przybył lekarz Pogotowia, który  
doprowadził niedoszłego samobójcę do 
przytomności. 
Wczoraj rano podążał do pracy 
do remizy wolskiej Marek Oleksiak 
(Górczewska 15), motorowy  
tramwajów miejskich. Przed domem 
Górczewska 7 Oleksiak zasłabł.  
nagle i przed przybyciem lekarza  
Pogotowia zmarł z nieustalonej  
przyczyny. Zwłoki przewieziono do pro- 
sektorjum. 
65-letni Nusym Hajdenwurcel 
(Zielna 42), administrator domu, 
ul. Złotą, przed domem Nr. 30,  
zasłabł nagle. Starca wprowadzono do 
bramy, gdzie przed przybyciem  
lekarza Pogotowia zmarł z powodu 
udaru mózgowego. Zwłoki karetką 
tow. „Ostatnia Posługa" przewiezio 
no do domu przedpogrzebowego na 
ul. Okopowej. 
Przy ul. Wałków 14, w domu 
małż. Goląc, z powodu wadliwego 
czyszczenia przewodów  
kominowych, zapaliły się sadze w prawej 
oficynie. Następnie płomienie  
wydostały się na klatkę schodową I  
piętra. Na miejsce przybyło pog 'towie 
miroWskiego oddziału stratj. °o wy 
rąbaniu kilku stopni, oraz części ścia 
ny, pożar ugaszono. 
Na pi. żelaznej Bramy, dostała 
się pod samochód 70-letnia Fajga 
Honigstokowa, (Żelazna 85).  
Staruszka doznała poranienia głowy i 
wstrząsu mózgu. 
Na ul. Nalewki dostał się pod  
samochód Moszek, Izaksen, handlarz 
(Garwolin), który doznał złamania 
żebra i uległ ogólnemu potłuczeniu. 
Pękła 
wodociągowa 
r u ra 
Z powodu silnego przymrozku, 
pękła wczoraj w nocy rura  
wodociągowa, mieszcząca się w podziemiach 
przed domem Nowolipie 74. 
Policja 3 komis, zawiadomiła o 
wypadku pogotowie wodociągowo - 
kanalizacyjne inspekcji sieci i kana 
lizacji. Na miejsce przybył tabor  
robotników, którzy niezwłocznie  
przystąpili do rozkopywania jezdni,  
celem odnalezienia pękniętej rury i za 
stąpienia nową. 
Na czas robót trwających kilka 
godzin, dopływ wody do okolicznych 
domów zamknięto. Przy zbiegu ul. 
żelaznej i Nowolipia mieści się  
zakład położniczy iw. Zof ji, który zna 
lazł się w katastrofalnem położeniu 
wskutek braku wody. 
Dyrektor wspomnianego zakładu 
zwrócił się. do komendanta straży 
ogniowej, prosząc, o dostarczenie 
wody. O godz. 9*30 przyjechał na 
miejsce samochody IV oddziału stra 
ży, dostarczając do wanien, pralni i 
kuchni dostateczny zapas wody. 
Akcja straży trwała do godz. 12. m. 
30. 
Naprawa przy uszkodzeniu pęknie 
tej rury trwała do późnego wieczo- 
Ul. Senatorską przechodzili  
koledzy: Szyja Lewkowicz, (Bielańska 
20) i Luzer Rawicz (Grójecka 46), 
Przy zbiegu pi. Resursy Kupieckiej, 
dwuch nieznanych podchmielonych 
mężczyzn napadło na  
przechodzących, zadając Lewkowiczowi laską 
rany tłuczone głowy. Sprawcy  
zbiegli, Lewkowicza zaś — opatrzono w 
ambulatorjum Pogotowia. 
JOZIAŁ. LEKARSKI | 
WENERYCZNE 
9 plac Trzech Krzyży 9 m 
SKÓRNI. WŁOSÓW HIEHOt-PŁClOWA, ANALIZY 
ELEKTRO-LER. PRZYCHODNIA 
I1 '-sze oietro Od 9—8 Porada * ił. 
PRZYCHODNIA T" KOBIET 
Dr. 
med. 
Franciszki GinZiDlOOll 
'specjał, chorób Kobiec. ' aKnszer.). Poradv dla bezdzietnych, ciężarnych 
■ przedślubne. Przyjmuje zapisy na porodv i operacie do Zakładu  
Położniczego. Czynna od 10 r. — 8 wiecz. 5enatorsKa 22 (przy Placu Teatralnym). 
Porada 4 zł. Do nagłych wezwani tel 11.01*89. 
'SSS5S* Dr. med. D. GIS ER A 
B. Asystenta KliniKi BerlinsRiet 
CHMIELNA 47 (2-gi dom od Dworca Główneeol. Choroby SKÓRNE.  
WENERYCZNE (specł. CHRONICZNE), pęcherza i niemoc płciowa. Analizy krwi.  
moczu. Diatermia. Sollux. Lampa kwarcowa. Przyiecia 9—2 • 4—9 Porada 4 zł. 
Dt.nl MARCELI DOBRZYŃSKI 
Specjalista chor. wener.* 
skórnych i niemocy pic. 
Analizy. foKsal 15 m. *. PrzvieciB o* 9 — 2 • od 5 — a w. 
Dla ciężarnych i chor. kobiecych l-sza KKSSWł 
Wczesne rozpoznawanie ciąży w moczu met Aschhelm-Zondeck'a, 
Analizy. PI. Kazimierza WielK. 6. Godz, 2—8. Porada 4 zł. Tel. 7^6-^2. 
PIERWSZA PRZYCHODNIA NA PRADZE 
Specjalnie dla chorób sKórno-weneryczny eh i moczopłciowych (niemoc 
płciowa). Analizy lekarskie. FloriańsBa 12, od 9 r. — 8 w. w niedziele 10—1 pp. 
Porada 3 zł. 
2Kb PŁUC, SERCA, PRZEM. MATERII {tmS{ ARTRETYZ- 
MU. REUMATYZMU. ŹOtADKAi KISZEK BgJTgigf i'^ 
mvc„oDN,A tu/aro aTweheryczhe ckłe" 
Wizyta O Zł. ^mlLiMnH «>*tre ' chroniczne) Niedziel, do 9 
Dr. B. Gineburiowa 
SKórne, weneryczne 
spec.ii kobiet MOKOTOWSKA 65, obok 
Wilczei. Do 11 rano ■ od 3 — 8 w. 
Medycvny H.LŁWIN 
ul. Niecała I2_ (przy pi. Teatralnymi. 
Specjalność: Niemoc płciowa, wener., 
sKórne. Analizy. 
tel.651-19. Od 9—1 i 3—9 w. Niedz. 9—3 
i L.LEWIN 
Specjalista char. wenerycznych 
I niemocy płciowa]. Analizy. 
Tłomackie 2, róg Bielansklei 
9r. do 1 pp. i 3 do 9 w. Niedz. 9 do 3 
LEKARZDENTYSTA 
JAKÓB LIBERMAN 
przeprowadzi! siej 
Chmielna 26 m. 24 H» AEBTER 
BBBHfflaBBSn 
JULJUSZ GERMAN 
JEDNA DZ1EWC1YNA 
9) 
P 0 W I E Ś C 
Trudnoby było Jance w tej chwili określić,  
jakie oczy, jaką twarz ma ten młody pan  
naprzeciwko. Olśnił ją i upokorzył swoją wykwintną  
świeżością. 
— „O piątej czy pół do szóstej rano taki  
ślicznie wymyty, najgładszy... A ja?" 
Poprostu bała się spojrzeć do lusterka. Szalik 
zesunął się z włosów, fryzura z pewnością w  
najokropniejszym nieładzie, już nietylko ten jeden 
loczek spada na czoło, ale i cały rój  
nieposłusznych roztarganych kosmyków. Twarz może się  
zabrudziła od tego węglowego pyłu, co wciska s;ę 
wszystkiemi szparami do wagonu... Oczy pewno 
podkrążone, bo to już druga noc marnie  
przespana... 
Trzeba jednak koniecznie wyjąć to lusterko i 
uporządkować się choć trochę... A ten nie przesta- 
. je się przypatrywać... 
Nachmurzona sięgnęła po torebkę. 
• Młody jegomość znowu uśmiechnął się  
wyrozumiałym półuśmiechem. Było też w tym  
uśmiechu dość wyraźne zapewnienie, że z największą 
przyjemnością pocałowałaby „zabrudzoną" twarz 
i „podkrążone" oczy. Wyjął z bocznej kieszeni  
gazetę, potem okulary w rogowej oprawie. Uzbroił 
się w szkła i zagłębił się w czytaniu, odgradzając 
się od widoku nachmurzonej wielkim  
drukowanym arkuszem. 
I wdzięczna i zła („Zkąd on tak odrazu  
wszystko wie?") skorzystała z ofiarowanej sposobności. 
W ożywionym ruchu lusterko, woda kolońska, 
grzebyk i świeże chusteczki. 
■— „No, nie jest tak źle" — uspokoiła się po 
dokładnym przeglądzie, — „Nawet wydaje mi się 
teraz, nie wiem czemu, że twarz mam bardziej  
biała i oczy bardziej błękitne... Bardziej „moje"... 
Ani śladu podkrążeń i zmęczenia... I z tą roztar- 
ganą grzywką także nie najgorzej... Po dawnemu, 
odczesać te kosmyki w górę i tylko loczek na  
prawą skroń... Ale to wszystko to nie ta, którą chce 
w sobie widzieć, ta ładna, naprawdę ładna..." 
Z początku spieszyła się przy toaletowych  
obrzędach, grzebyk i lusterko z rąk jej' wylatywały. 
Zwolniła w pośpiechu, widząc, że nowy towarzysz 
podróży wciąż głęboko zaczytany. Minęło  
kilkanaście minut... Czyta i czyta. Czy zasnął za tą  
gazetą? 
Patrzyła w okno, wsparłszy twarz na dłoni. 
■— Czy pani już się przekonała, że obawy były 
całkiem niepotrzebne? — spadło na nią  
nieoczekiwane, bardzo uprzejme pytanie. 
— Jakie obawy? — uniosła brwi i zaraz  
zsunęła je w linję surową. 
— Że po zbudzeniu się nie będzie pani tak  
ładnie wyglądać, jakby pani chciała. 
Zmierzyła, go groźnem spojrzeniem. 
— Całkiem niepotrzebne było w pierwszym rzę 
dzie pańskie pytanie. Nie rozmawiam z obcym 
człowiekiem o takich sprawach... 
Nie stropił się ani na moment jej surową 
miną. 
— Czy „takie sprawy" wymagają  
bezwzględnie, żebym według wszelkich form przedstawił się 
pani? 
— Wcale sobie tego nie życzę. 
— Więc stosownie do pani życzenia nie  
przedstawiam się i wyrażam pani najserdeczniejsze  
podziękowanie... 
— Za co znowu? 
— Że tak zwany niesłusznie przypadek  
dozwolił mi patrzeć na panią, gdy pani spała. Nie 
znaczy to bynajmniej. żteby obecny widok był 
mniej czarujący. Ma pani szalenie dziewicze 
oczy... Dobrze powiedziałem, szalenie dziewicze... 
Ale wtedy, podczas snu, była pani uroczo i naj- 
szczerzej kobieca i w uśpionej twarzyczce  
uśmiechały się śliczne tajemnice. Ślicznie mi się o nich 
myślało, a teraz... 
— A teraz powiem panu, że człowiek dobrze 
wychowany nie napastuje obcej kobiety, uwagami 
tego rodzaju... 
— A, „napastować", „dobrze wychowany" i 
„tego rodzaju"... Wytacza pani na mnie armaty 
najcięższego kalibru... Pozatem, zkąd pani może 
wiedzieć, że pani jest dla mnie obca kobieta?  
Służę pani, już służę mojem milczeniem... — skłonił 
głowę i lekko uniósł obie dłonie. 
Powrócił do swojej lektury, nie wkładając już 
jednak tych śmiesznych okularów. 
Ukłuł ją zawód. Nie spodziewała się, że  
„napastnik" tak. prędko da za wygraną. Przejął ją 
żal, że odzywała się do niego za szorstko.Dlaczego 
nie mówiła do niego milej i uprzejmiej? Trzeba 
było roześmiać się, wziąć jego słowa na wesoło, 
rozwinąć śmielej tę interesującą rozmowę...  
Przecież nie brak jej śmiałości. Dlaczego jest tak, że 
czyni się zupełnie inaczej, niżby się chciało? 
Ukradkiem, ostrożnie, z pod spuszczonych rzęs 
patrzyła na czytającego. 
Młody, nie może mieć chyba więcej, niż  
trzydzieści lat. Najmniej trzydzieści, te pięknie  
uczesane włosy już odrobinę przerzedzone... A może 
tylko takie delikatne i cienkie? I twarz delikatna, 
o cienkich rysach, chociaż trochę za pełna...  
Pomimo tej miękkiej delikatności równocześnie  
zuchwała męskość... Dziwne połączenie. Oczy szaro- 
niebieskie, w ostrem pytaniu jakby zdziwione i 
przenikliwie szukające... 
Czyje to inne oczy były takie nieprzyjemnie 
jasne? „Oczy wodnika"... 
Uśmiechnęła się kącikami ust. 
'cc. a. n.y. 
REDAKCJA: Warszawa. Nowy świat 22. tel. 691-26. 
ADMINISTRACJA i Warszawa. Zgoda l. Telefony: Zarząd 691-64. Ogłoszenia: 691-56. Prenumerata: 691-66. 
Skrzynka pocztowa 745. Adres tclegr „Zgodo". 
Redaktor odpowiedzialny: CZESŁAW CHMIELEWSKI 
Wydawca: Sp. z o. odp. „Zgoda" 
za miejsce wysokości 1 milimetra szerokość jednej szpalty Cna 
ta wszyst- \ 
- «0 ur.. I 
Ceny ogłoszeń 
kich stronach po 6 szpalt): Na 1-ej stronie — 1 zł. w tekście 
na ostatnie) otronie - 80 gr.. Notatki reklamowe — 1 et. Komunikaty r pijalne) — 1.50 zl lekarskie 
10 gr. Orohne po 20 frr. za wyraz: iufcp 'Jtery w ogłoszeniach „drobm-ch** Uczy się za oddzielne "\.ruzy 
a tłusty druk poHwńlnłe. Otrłosz fantatyjae 'abelary™* ł bik.*"?? ???£ droSej Notatki reklamowe 
oznacza sie cyfrą (N.) a komunikaty specjalne fK.>. Za terminy druku ogłoszeń Administracja nie odpowi* 
da. Wydział opłoszeń Zgoda 1 tel. 591-56 - Mum •»*i«ł> «d wda. 9 ra.»o do 6 wlec*. 
Kierownik Tadeusz TJetestyłsH 
Drukarnia Literacka Sp, z ogr. odp. Mowy Świat 22, tel. 280-20.